Po zakończeniu dzisiejszego spotkania z Dyskobolią Grodzisk udało nam się porozmawiać w obrońcą Lecha - Grzegorzem Wojtkowiakiem.
Podczas dzisiejszego meczu ucierpiało Twoje kolano. Na konferencji trener Smuda miał dosyć poważne obawy. Wszystko się wyjaśniło?
Jeszcze nie. Wyjaśni się w poniedziałek. Dopiero tego dnia przejdę specjalistyczne badania.
Jest to poważna kontuzja?
Z niemal całą pewnością więzadła krzyżowe są nienaruszone, ale ucierpiały więzadła poboczne, które naciągnąłem, bądź lekko naderwałem. Podobno kolano nie jest stabilne.
Jak długą przerwę może to oznaczać?
Nie mam pojęcia. Jest to tego typu kontuzja, którą trzeba wyleczyć do samego końca, bo inaczej będzie się odnawiać. Mam nadzieję, że jest to tylko naciągnięcie.
Dziennikarze w większości po konferencji odczuli, że trener Smuda tak naprawdę nie wie z jakiego powodu Lech gra słabo, a skoro nie ma diagnozy, nie można leczyć choroby, jaką są niezadowalającego wyniki. Czy Wy również macie wrażenie, że trener jest bezradny?
Nie uważam, by trener był bezradny. Zagraliśmy niezły mecz, podjęliśmy walkę z Grodziskiem. Spotkanie było wyrównane, a bramkę straciliśmy po ostatniej akcji, w której zabrakło nam koncentracji. Zremisowaliśmy mecz, który – patrząc na grę – był do wygrania.
Trudno tłumaczyć zbiegiem okoliczności niemal wszystkie wyniki od ponad miesiąca.
Nie tłumaczę przecież utraty bramki brakiem szczęścia. Nie zachowaliśmy dostatecznej uwagi do końca.
Bierzecie całą winę na siebie?
Wiadomo, że nie możemy w doliczonym czasie tracić bramki w taki sposób. Zagraliśmy dobry mecz, a nasz wysiłek poszedł na marne w ostatnich sekundach (Grzegorz Wojtkowiak zszedł z boiska z powodu kontuzji w 59. minucie gry – przyp. red.). Krytykuje się trenera, a on przecież nie może koncentrować się za piłkarzy.
Zatem jaka jest Twoja diagnoza słabych wyników? Może trener chociaż Wam powiedział?
Nie wiem. Są mecze, w których gramy dobrze, jak z Koroną czy Wisłą Kraków, a w innych nie idzie. We wszystkie wkładamy serce, ale zdarzają się takie dni, gdy nie potrafimy postawić kropki nad i. Wszystko zależy od postawy całej drużyny.
Jak oceniasz cały dzisiejszy mecz w wykonaniu zespołu?
Na boisku wystąpiły dwie równorzędne ekipy, które zaciekle ze sobą walczyły. Nie było to porywające widowisko, nie licząc przedmeczowej oprawy. Jednak mimo tego myślę, że bardzo krytyczne komentarze, wynikają z patrzenia na spotkanie przez pryzmat ostatniej akcji. Teraz byśmy się przecież cieszyli, a nie rozmawiali o takich sprawach, gdyby wynik brzmiał 2:1.
W kontekście krytyki trenera Smudy dużo mówiło się na temat przygotowań do sezonu. Jak Ty przeszedłeś te przygotowania i czy dla Ciebie także były tak bardzo ciężkie?
Z pewnością wykonaliśmy bardzo ciężką robotę, ale było to robione po to, byśmy w meczach wyglądali dobrze i mogli nawet w ostatnich minutach meczu dać z siebie jeszcze całkiem dużo…
…to właśnie dziś pokazaliście efekt.
Ironia losu. Ale tylko ciężką pracą się do czegoś dochodzi.
Zarzuca się trenerowi, że nie dostosowuje treningów do indywidualnych predyspozycji piłkarzy. Czy Ty to odczuwasz?
Myślę, że nie. Oczywiście są różne czynniki, które powodują, że niektórzy czują się słabiej, ale nie jest to powód, by krytykować trenera. On stosuje właśnie taką szkołę treningu i nie ma co narzekać.
Rozmawiał: Marcin GOŚCINIAK