LICZY SIĘ TYLKO ZWYCIĘSTWO!
Po tak oczekiwanej wygranej w Warszawie, i kolejnej z Dyskobolią, kiedy wydawało się że tytuł wicemistrza Lech ma już praktycznie zapewniony, naszych piłkarzy spotkał zimny prysznic w Krakowie. Teraz już nie można sobie pozwolić na stratę kolejnych punktów – każdy z trzech pozostałych meczów musi zakończyć się zwycięstwem. A już w piątek pierwszy rywal do pokonania, dodajmy, że rywal dla niebiesko-białych dosyć wygodny. Z Jagiellonią Lech przy Bułgarskiej grał do tej pory (jeżeli chodzi o pierwszą ligę) cztery razy – zawsze zachowując czyste konto bramkowe (bilans 10:0) i zawsze wygrywając. Były to jednak czasy dość odległe – ostatni bowiem pojedynek obu drużyn w Poznaniu, i to na boisku drugoligowym, miał miejsce prawie równe sześć lat temu, pod koniec kwietnia 2002r. Warto zaznaczyć, że wówczas kibice gości przyjechali w liczbie 50, dziś z pewnością będzie ich kilkakrotnie więcej.
ZA TRZECIM RAZEM NA DŁUŻEJ?
Chociaż klub powstał w 1932 roku, swoimi korzeniami sięga roku 1920. Wtedy to powstał Wojskowy Klub Sportowy 42 PP – jeden z pierwszych meczów drużyny oglądał Marszałek Piłsudski. Nazwa Jagiellonia, nawiązująca zresztą do królewskiej dynastii, pojawiła się w 1932 kiedy doszło do fuzji z Klubem Sportowego Związku Młodzieży Wiejskiej. Pierwszy mecz pod nową nazwą zespół rozegrał z Żydowskim Klubem Sportowym Białystok, wygrywając 4:2. Po kilku latach na skutek problemów finansowych musiano rozwiązać wiele sekcji, także piłkarską, którą przekazano do WKS Strzelec. Po wojnie w miejsce Jagiellonii grały Motor oraz Wici Białystok, aż do czasu gdy w 1955r powstała kilka lat wcześniej drużyna Budowlanych zmieniła nazwę na Jagiellonia. Zespół balansował między drugą a trzecią ligą, aż do sezonu 86/87, w którym udało mu się po raz pierwszy awansować do ekstraklasy. Debiutancki mecz z Widzewem obejrzało 40 tysięcy widzów. Później klub wyprzedał zawodników i Jaga pożegnała się z ligą. Awansowała ponownie w 1992 roku – tym razem tylko na jeden sezon. Potem nastąpiły lata kolejnych spadków aż do czwartej ligi. Od niedawna z największym wśród drugoligowców budżetem ponownie pukała do drzwi ekstraklasy, jednak awans stał się faktem dopiero w tym sezonie i obecnie białostoczanie całkiem nieźle radzą sobie na tym szczeblu. Być może uda się im zagościć w końcu na dłużej wśród najlepszych.
WIOSENNY SPADEK FORMY
Jagiellonia zajmuje obecnie 12 pozycję w ligowej tabeli, ale zawdzięcza to dobrej postawie jesienią, bo w tej rundzie przegrywa właściwie mecz za meczem. W 10 rozegranych do tej pory spotkaniach zdobyła zaledwie 4 punkty – remisując bezbramkowo z ŁKS, oraz zwyciężając z Zagłębiem Sosnowiec. Jeżeli dodać do tego korzystny dla nas bilans z tą drużyną, własne boisko i z pewnością głośny doping – nie będzie wątpliwości kto będzie w piątek faworytem. Ponadto do gry wraca Ivan Djurdjević, który ostatnio pauzował za kartki. Jakich zmian w składzie możemy się jeszcze spodziewać? Trener Smuda przyznał, że prawdopodobny, po błędach jakie Kotorowski popełnił w Krakowie, jest występ Dolhy. Czy po tak długim czasie od ostatniego rozegranego spotkania wytrzyma on presję i pokaże dobrą formę? Warto także wspomnieć o zawirowaniach w kadrze trenerskiej Jagiellonii. Dotychczasowy szkoleniowiec, Artur Płatek, po ostatniej porażce został zwolniony, a w piątek zastąpią go Józef Antoniak i Dariusz Czykier. W dodatku nie będą mogli skorzystać ze wszystkich swoich zawodników, gdyż za kartki pauzował będzie Dariusz Łatka.
Nikogo nie trzeba przekonywać jak ważne są dla Lecha te trzy punkty. I sześć kolejnych. A nawet wówczas musimy liczyć na potknięcie Legii i Dyskobolii. Piłkarze, miejmy nadzieję, dadzą z siebie wszystko. A my – kibice – nie możemy być gorsi. Bądźmy w piątek dwunastym zawodnikiem, pomóżmy drużynie w walce o zwycięstwo.
Justyna JAKUBOWSKA