Czwartkowy mecz z Austrią Wiedeń był historyczny pod kilkoma względami. Najważniejszym z nich było oczywiście wyeliminowanie strzałem w ostatniej akcji Austrii Wiedeń i wejście do fazy grupowej Pucharu UEFA. Do wspaniałego wyniku przyczynili się także znakomicie dopingujący kibice, o czym wspominali przedstawiciele obu drużyn. Warto zwrócić uwagę, że wraz z meczem z Austrią poważnym zmianom uległa organizacja dopingu, a jest to dopiero początek zmian.
Ponieważ zakończono już rozbudowę II Trybuny, kibice mogli zająć większość dostępnych na niej miejsc. Większość, gdyż formalnego odbioru technicznego nie uzyskało jeszcze drugie piętro trybuny i podczas meczu musiało stać jeszcze puste. Fani Kolejorza szczelnie wypełnili jednak dwa dolne poziomy.
Na II Trybunę przeszli też kibice z Kotła, który tym samym przeniósł się z sektora nr 1 za bramkę. Najzagorzalsi fani Kolejorza zajęli parter rozbudowanej trybuny. Znakomite warunki do prowadzenia dopingu: podest dla wodzirejów, nagłośnienie, mocowania do bębnów, przyniosły oczekiwany efekt. Przez cały mecz piłkarze Kolejorza otrzymywali głośne wsparcie z Kotła, a zachęceni jego przykładem kibice z pozostałych sektorów chętnie dołączali się do zabawy. W powtórkach telewizyjnych słyszymy, jak znakomity skądinąd komentator Michał Zawacki momentami z trudem przekrzykuje chóralne śpiewy kibiców.
Na ten mecz szefostwo Kotła przygotowało specjalną strategię, mającą wytrącić rywali z równowagi. Doskonale zdając sobie sprawę z tego, że piłkarze Austrii Wiedeń spodziewają się istnego piekła, postanowili... nie prowadzić dopingu w czasie rozgrzewki. Po co mają się przyzwyczajać - argumentowano - niech sobie myślą, że tu jest wielki piknik, a potem zostaną zmiażdżeni na wyjście. Choć pozostałe sektory aż rwały się do głośnych okrzyków, to jednak tylko centrum dopingu mogło dać sygnał do ataku. Tak też się stało tuż przed wyjściem piłkarzy na boisku. Co działo się dalej, wiedzą wszyscy, którzy byli w czwartek na meczu lub chociaż oglądali telewizyjną transmisję.
Początki bywają nieraz trudne, nic więc dziwnego, że i tym razem nie obyło się bez drobnych wpadek. Przy jednym z wejść niedługo przed meczem padły kołowrotki służące do wpuszczania kibiców na trybuny. Zamknięcie tego wejścia oznaczałoby totalne zakorkowanie wejścia na II Trybunę, równocześnie też trzeba było uniknąć zbiegowiska. Doskonale w tej sytuacji zachował się się jeden z szefów ochrony, który wyszedł do jednej z bram wyjściowych i osobiście kierował wpuszczaniem kibiców na trybuny. Umiejętnie wpuszczanie kilkuosobowymi partiami sprawiło, że wejście przebiegało płynnie i bezpiecznie. Z racji awarii systemu elektoktronicznego, trzeba było przejść na system mechaniczny - przedzieranie biletów na kodach kreskowych. Jako ciekawostkę zaznaczyć trzeba, że dla jak największego usprawnienia ruchu, kibice przedzierali bilety... sami sobie. Przytomności koordynatorowi tej akcji można pozazdrościć, samo wydarzenie pewnie będzie przez kibiców nieraz mile wspominane, jednak nie może stać się to praktyką i od kolejnego meczu kołowrotki muszą już działać bez zarzutu.
Na II Trybunę wejść mógł każdy, kto miał na to ochotę. Niestety inaczej będzie na meczu z Legią. Tam posiadacze karnetów z innych sektorów niż 1, którzy przechodzili na jedynkę lub dołączali się do Kotła z sektora nr 2, będą musieli pozostać na swoim miejscu. O ile brak automatycznego przeniesienia osób z tych sektorów na II jest zrozumiały, o tyle szkoda, że nie przeprowadzono możliwości dobrowolnej wymiany karnetu. Na Lech-Legia osoby te będą musiały pozostać na prostej i stamtąd prowadzić aktywny doping. Najprawdopodobniej jednak niedługo i tak przejdą na II Trybunę, gdyż z racji rozbudowy stadionu wyburzone zostaną trybuny boczne i wszyscy karneciarze z tych miejsc zostaną automatycznie przeniesieni za bramkę. Dokładnego harmonogramu prac jednak jeszcze nie znamy, zapewne zmieni on się jednak ze względu na awans Lecha do fazy grupowej.
|
|
Komentarze
| Krzycho86 | 2008-10-04 01:26 | | To co G. wyprawiał na tym meczu, to było coś niesamowitego! Jak najwięcej takiego dopingu! :) |
| MW | 2008-10-04 10:02 | Doping zaiste momentami miażdżący,ale niestety jeden wielki minus to wykorzystywanie Fritzla.Sami się śmiejemy z Legii że robi sektorówki z Krollopem ,a przedwczoraj nie byliśmy lepsi pod tym względem.Jak dla mnie to była żenada i przegięcie.
Cały meczyk obejrzałem wczoraj w tv i potwierdzam komentator był zajebisty :) |
| girjic | 2008-10-04 10:40 | W mojej ocenie graliscie mecz 13 na 12:
11 zawodnikow + publicznosc i Smuda kontra 11 zawodnikow + sedzia. |
| girjic | 2008-10-04 10:43 | | Ps. Smude czesto krytykuje sie za nie robienie zmian - inny terner pewnie by wyminil okolo 70 minuty ofensywe - Lewandowskiego, Peszko, lub zamienil def. Murawskiego na Reisa. I nie wygral. Bo nie robi sie zmian, gdy gra sie uklada, a Lechowi gra sie ukladala, tylko sedzia przeszkadzal. |
| KaKaeS_kłdw | 2008-10-04 11:47 | | girjic to byla dobra decyzja ba nawet bardzo dobra. ale ja jakbym byl trenerem to chyba bym nie wytrzymal nerwowo i wprowadzil bym 3 zmiany jeszcze w 90 minutach :D szok/ ... on jest naprawde twardy. pomyslcie ile nerw przeszedl |
| macias | 2008-10-04 18:36 | | mam takie pytanie na druga trybune wchodzi sie po lewej ? Przyjezdzam z Gdyni i nie wiem jak to jst po przebudowie:/ |
|
|
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany w serwisie. Aby założyć konto kliknij tutaj.
|