<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?><rss version="2.0">
<channel>
<title>Lech Poznań NET- Nieoficjalny serwis poznańskiego Lecha!</title>
<link>http://www.lechpoznan.net</link>
<description>Nieoficjalny serwis informacyjny Lecha Poznań! Znajdzesz w nim najnowesze informacje, zdjęcia i wywiady dotyczšce Kolejorza. Zapraszamy!</description>
<language>pl</language>
<webMaster>maxer@lechpoznan.net</webMaster>
<item>
<title>Pitry - kierunek Niemcy?</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5235.html</link>
<description>
<![CDATA[ <b>Znakomita dyspozycja prezentowana w ostatnich tygodniach spowodowała, że napastnik Lecha Poznań Przemysław Pitry otrzymał propozycję wyjazdu na testy do niemieckiego drugoligowca - TSV Monachium.</b>

Pitry w minionym sezonie, a także na początku obecnego nie spełniał pokładanych w nim nadziei. Snajper "Kolejorza" na treningach prezentował się znakomicie, ale swojej formy nie potrafił przenieść na boiska Orange Ekstraklasy.

Przełomowym meczem dla Pitrego okazał się ten z Odrą Wodzisław. Popularny "Kanoute" zdobył w nim pierwszego gola w rundzie wiosennej, który rozwiązał silnie zawiązany worek z bramkami. Później przyszło zwycięskie trafienie z Legią Warszawa, czy bramki z Jagiellonią Białystok i Polonią Bytom.

Dobra forma prezentowana w ostatnich tygodniach spowodowało, że sprowadzeniem Pitrego zainteresował się Górnik Zabrze. Chęć sprowadzenie poznańskiego napastnika wyrazili także szefowie TSV Monachium, którzy zaprosili Pitrego na trzydniowe testy. Lechita do Niemiec wyjedzie we wtorek, a do Poznania wróci w piątek. Jeśli wypadnie korzystnie, obie strony zasiądą do rozmów na temat jego transferu.
	 ]]>
</description>
</item><item>
<title>Djurdjevic i Henriquez zostają w Lechu</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5236.html</link>
<description>
<![CDATA[ Zarząd Lecha Poznań zdecydował się przedłużyć kontrakty z Ivanem Djurdjevicem i Luisem Henriquezem. Serbski obrońca zdecydował się podpisać roczny kontrakt z poznańskim zespołem, z kolei Panamczyk przedłużył swój kontrakt o dwa lata.

Klub jest również po rozmowach z Rafałem Murawskim, który wyraził chęć pozostania. 
   
Nie rozstrzygnięta jest przyszłość Tomasza Bandrowskiego, Marcina Kikuta i Marcina  Zająca.	 ]]>
</description>
</item><item>
<title>Podsumowanie dokonań Lecha Poznań w sezonie 2007/08</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5234.html</link>
<description>
<![CDATA[ Przed rozpoczęciem minionych rozgrywek Prezes Lecha, Jacek Rutkowski zdobył się na odważne stwierdzenie : &#8222;Idziemy na majstra&#8221;. Kibice przyjęli to z lekką rezerwą, bo zdawali sobie sprawę, że &#8222;Kolejorz&#8221; nie dysponuje potencjałem kadrowym na miarę mistrza, a na dodatek większość z nich poddawała w wątpliwość umiejętności trenerskie Franciszka Smudy. Mimo to, stało się coś, co można uznać za ewenement na skalę całego kraju. Kilkanaście tysięcy wykupionych karnetów na mecze Lecha przy Bułgarskiej. W tym momencie wiadomo było, że w Poznaniu wszyscy oczekują sukcesu swojej ukochanej drużyny. 

Początek sezonu nie był jednak za bardzo udany. Już w pierwszej kolejce po zwycięstwie z Zagłębiem Sosnowiec można było dostrzec, że o ile potencjał w ofensywie jest nie mały, to jednak defensywa popełnia proste błędy. W następnej kolejce Lech poniósł porażkę, z kandydującą o miejsce w pierwszej trójce Koroną. Przegrana 0:1 z nie najsilniejszą przecież drużyną i to w dodatku w dość słabym stylu pokazała, że Lech na wyjazdach sporo traci na swojej wartości. 
Do szóstej kolejki nadzieje kibiców wciąż były żywe, bo "Kolejorz" u siebie pewnie zwyciężał, strzelając swoim rywalom wiele bramek. Wtedy nadeszła jednak konfrontacja z krakowską Wisłą. Niestety, Wisła obnażyła w tym meczu wszystkie słabości poznańskiego zespołu, a przede wszystkim słaba psychikę uznawanego do tej pory za najlepszego bramkarza w polskiej lidze &#8211; Emiliana Dolhy. Lech przegrał 2:4 i po tej porażce rozpętała się burza wśród poznańskich kibiców. Kibice podzielili się na dwa obozy, jedna była po stronie golkipera z Rumunii, druga po stronie nieobliczalnego, ale oddanego Lechowi Krzysztofa Kotowskiego.

W kolejnych meczach Lech prezentował się przyzwoicie, a dowodem na to było okazałe zwycięstwo z Ruchem Chorzów 6:2, czy pierwsza od wielu lat wygrana z Odrą Wodzisław na wyjeździe. Wyniki te sprawiły, że &#8222;Kolejorz&#8221; cały czas był w czołówce.
 
W 10 kolejce przyszła pora na starcie z odwiecznym rywalem &#8211; Legią Warszawa. To spotkanie jak zwykle wywołało w Wielkopolsce wiele emocji. Drużyna ze stolicy do meczu z Lechem spisywała się znakomicie, przegrała zaledwie jedno spotkanie, w pozostałych zwyciężała. W Poznaniu Lech według wielu fachowców rozegrał najlepszy mecz w sezonie. Zwycięstwo 1:0 w spotkaniu, w którym nie brakowało niczego. Tempo jak na polską ligę zawrotne, drużyny znakomicie ustawione pod względem taktycznym, może trochę za mało sytuacji podbramkowych. Wtedy pierwszy raz można było zobaczyć solidny  europejski poziom. 

Jednak już w następnej kolejce wielu kibiców poznańskiej drużyny zostało sprowadzonych na ziemię. Przegrana w derbach Wielkopolski z Dyskobolią, która nie prezentowała wówczas wysokiego poziomu była dowodem, że Lech jest drużyną nierówną. 

Następne tygodnie były w wykonaniu Lecha nierówne. Skromne zwycięstwa ze słabymi drużynami jak Polonia Bytom czy Łódzki KS. Do tego po drodze &#8222;Kolejorzowi&#8221; przytrafiła się kompromitująca porażka z Jagiellonią na wyjeździe. W ostatnim meczu przed przerwą zimową lechici wygrali jednak z kielecką Koroną i rokowało to jakieś nadzieję na rundę rewanżową.

Podczas przerwy w rozgrywkach Prezes Rutkowski zmienił już swoje stanowisko i zapowiedział: &#8222;Będziemy walczyć o wicemistrzostwo, na pewno o miejsce w pierwszej trójce&#8221;.

Po krótszej niż zazwyczaj zimowej przerwie piłkarze &#8222;Kolejorza&#8221; wybrali się na inaugurację do Zabrza na mecz z tamtejszym Górnikiem. Poznański zespół zastosował w tym meczu nową taktykę, bardziej defensywną. Trzech środkowych pomocników, w tym dwóch defensywnych, miało pomóc w osiąganiu korzystnych wyników, zwłaszcza w meczach wyjazdowych. Choć gra w wykonaniu lechitów była delikatnie mówiąc mało efektowna, przyniosła skutek. W końcu 1:0 na wyjeździe z solidną drużyną to rezultat znakomity.

Jednak szybko, bo już w następnej kolejce okazało się, że oprócz taktyki, trzeba mieć przede wszystkim odpowiednich wykonawców. Do Poznania przyjechało lubińskie Zagłębie i okazało się, że nowa taktyka nie jest do końca opanowana. "Kolejorz" rozegrał chyba najsłabszy mecz na wiosnę i szczęśliwie bezbramkowo zremisował. 

Ogólnie początek wiosennych zmagań w wykonaniu poznańskiego zespołu można uznać za słaby, bo w pierwszych czterech kolejkach Lech zdobył zaledwie pięć punktów na dwanaście możliwych. Wówczas stało się również jasne, że mistrzem Polski będzie Wisła Kraków, która znacznie odbiegała poziomem od pozostałych drużyn.
Później nastąpiła jednak seria, której nikt się chyba nie spodziewał. Pięć kolejnych zwycięstw, odniesionych w naprawdę dobrym stylu, w tym trzy w meczach wyjazdowych! Lech pokonywał kolejno silnych rywali, bo za takich należy uznać GKS Bełchatów, Ruch Chorzów, Legię Warszawa czy Dyskobolię Grodzisk (w dramatycznych okolicznościach). Takiego zespołu dawno w Poznaniu nie oglądano, dlatego apetyty fanatycznych kibiców "Kolejorza" ponownie zostały mocno rozbudzone. 

Stało się jednak coś, czego wszyscy kibice po cichu się obawiali. Lech przegrał w niezwykle dziwnych okolicznościach z Cracovią na wyjeździe. Dobry początek, prowadzenie po bramce Zająca, a później w kilka minut po szkolnych błędach głupio stracone bramki i wynik 1:3 do przerwy. Po przerwie lechici walczyli jeszcze o poprawę rezultatu, ale zdołali zdobyć tylko jedną bramkę i przegrali ostatecznie 2:3. 

Mimo tej porażki kibice w Poznaniu cały czas wszyscy wierzyli, że drużyna z Bułgarskiej zdobędzie na koniec sezonu miejsce gwarantujące start w Pucharze UEFA. Zwycięstwo z Jagiellonią podtrzymało te nadzieję. Wiara kibiców była jeszcze większa po tym, jak okazało się, że Legia Warszawa i Wisła Kraków zagrają w finale PP. Oznaczało to mniej więcej tyle, że Lechowi wystarczyło wyprzedzić na koniec sezonu Dyskobolię, by osiągnąć zamierzony cel.

Szanse zaprzepaszczone zostały w przedostatniej kolejce w Bytomiu. Lech bardzo pechowo zremisował z Polonią 2:2, będąc zespołem zdecydowanie lepszym. Dwie nie uznane prawidłowe bramki i utracone zwycięstwo w ostatnich sekundach meczu spowodowały, że lechici nie byli w ostatniej kolejce się pozbierać i przegrali na koniec sezonu 1:2 z ŁKS-em. 

Rozbudzone nadzieje, a na koniec spory niedosyt. Tak chyba można podsumować sezon w wykonaniu naszej ukochanej drużyny. Mistrzostwo było po za zasięgiem, ale drugie miejsce było jak najbardziej możliwe. Szkoda, bo Legia czy Dyskobolia nie prezentowały wyższego poziomu, nie grały lepiej, ale wydaje się, że piłkarze tych zespołów byli lepiej przygotowani pod względem mentalnym. Trochę niepotrzebne były również uwagi z różnych stron pod adresem Peruwiańczyków, którzy w przekroju całego sezonu prezentowali się bardzo dobrze. Słabszy sezon zaliczyli Ci, na których mocno liczono, czyli Piotr Reiss i Jakub Wilk. Znakomity sezon rozegrał za to Rafał Murawski, motor napędowy drużyny. Bartosz Bosacki udowodnił, że jest podporą defensywy i to właśnie dzięki niemu zespół prezentował się na wiosnę w obronie bardzo przyzwoicie. Za największe objawienie minionego sezonu można chyba uznać Przemysława Pitrego, który po rundzie jesiennej uważany był za wielkie rozczarowanie. Na wiosnę stał się zawodnikiem, przesądzającym o losach meczu, znakomicie wykańczającym akcje.
Na pewne słowa uznania zasługuje również Franciszek Smuda, który mimo wielu swoich wad, potrafił nadać drużynie swój styl. 
Najbardziej zawiódł zarząd klubu, który składał nie potrzebne deklaracje, z których się później nie wywiązywał. Chodzi tu głównie o transfery, a raczej o ich brak.  

Na pocieszenie dzięki czwartej lokacie pozostał nam Puchar Intertoto, przez którego można dostać się do rozgrywek Pucharu UEFA. Wszyscy również zapamiętamy dwa wspaniałe zwycięstwa nad Legią, zwłaszcza to w Warszawie. Pozostaje nam wiara, że kolejny sezon będzie lepszy, być może mistrzowski&#8230;
	 ]]>
</description>
</item><item>
<title>Pozostał tylko Puchar Intertoto...</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5233.html</link>
<description>
<![CDATA[ Kolejny sezon w Poznaniu można praktycznie spisać na straty. Zwycięstwo Legii i Groclinu, a przede wszystkim porażka Kolejorza z Łódzkim Klubem Sportowym na własnym terenie zdecydowały o tym, iż Poznaniakom został tylko Puchar Intertoto. 

Pierwszym rywalem Kolejorza w Pucharze Intertoto będzie białoruski klub - Szachtior Soligorsk. Wojaże rozpoczniemy już w czerwcu. Pierwszy mecz zostanie rozegrany 21 czerwca w Poznaniu. Po tygodniu - 28 czerwca, zostanie rozegrany rewanż w Soligorsku. Jeśli uda się wyeliminować białoruski zespół, w kolejnej rundzie na Lecha czekał będzie austriacki Sturm Graz. ]]>
</description>
</item><item>
<title>Dolha: chcę się napić cholernego piwa</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5232.html</link>
<description>
<![CDATA[  Bramkarz Emilian Dolha był negatywnym bohaterem sobotniego meczu Lecha z ŁKS Łódź. Po jego kuriozalnym błędzie "Kolejorz" stracił pierwszego gola.

Co się stało przy pierwszym golu?

Emilian Dolha, bramkarz Lecha: - Co się stało? He, k...a (chwila przerwy), takie gówniane sytuacje po prostu się zdarzają.

To samo mówiłeś po jesiennym meczu z Wisłą Kraków.

- Wiem, ale to prawda. Schrzaniłem kolejny mecz (chwila przerwy). K...a. No cóż, to nie był dla mnie dobry sezon... Co mogę zrobić? Mogę tylko przeprosić moich kolegów, bo to było bardzo ważne spotkanie, a oni naprawdę dziś walczyli. Dobrze, że ten sezon się skończył. Przyjdzie nowy i mam nadzieję, że takie błędy nie będą mi się przytrafiały. Muszę teraz iść do domu i się zastanowić, bo tak dalej być nie może.

Wracasz do Rumunii?

- Nie wiem. K...a mać, ajajaj... Widziałem już taki numer, zrobił go bramkarz Newcastle. Jak się nazywa ten gość z Irlandii?

Shay Given.

- Tak, Shay Given. K...a. Ja chcę grać w Newcastle (śmiech). Nie, to był oczywiście żart... Pytacie, co zrobię. Nie wiem, ale coś muszę, bo zwariuję. OK, to się zdarza, ale nie w ten sposób. Co mogę powiedzieć? To są straszne chwile... Eehh.

Co sądzisz o reakcji kibiców?

- (chwila ciszy) Druga połowa nie była już taka zła, do cholery. Kibice próbowali mnie wspierać. A czego mogłem oczekiwać w takiej sytuacji? Wiecie, każdy potrzebuje wsparcia. Sorry. Kibice próbowali. Oni są najlepsi, wciąż śpiewali i to jest w nich najlepsze. Jestem już trochę w Polsce i uważam, że kibice Lecha są najlepsi w kraju. Mówię to, bez względu na to, co się stanie, czy zostanę tu, czy wyjadę. Oni są po prostu najlepsi. W Rumunii coś takiego by się nie zdarzyło. Gdy tam piłkarz popełnia błąd, nie może liczyć na pomoc.

Zaskoczyło cię to?

-Nie, dlaczego? Nie mogę być zaskoczony, gdy w taki sposób spieprzyłem mecz. Ich zachowanie było więcej niż normalne. Jeśli tego nie akceptujesz, to znaczy, że nie masz honoru, nie jesteś facetem. Zdarza się, zdarzyło się bramkarzom o większych nazwiskach i zdarzyło się mnie. Pewnie nie powinno, no ale cóż zrobić?

Piłkarze ŁKS mówili, że wiedzieli, że zanim wykopniesz piłkę, rzucasz ją na boisko.

- Co mogę powiedzieć? Powinienem się rozejrzeć, zanim rzuciłem piłkę, ale nie zrobiłem tego i nie widziałem tego gościa [Arifovicia]. Powinienem był bardziej uważać. Ale już jest za późno, by o tym gadać. Czekam już na nowy sezon. Czytałem ostatnio wypowiedź Thierry'ego Henry'ego, który przyznał, że miał kiepski sezon. To ja dodam, że Dolha też. Postaram się grać lepiej.

W Poznaniu?

- Oczywiście, postaram się być numerem jeden w Lechu i walczyć o to z "Kotorem" i Linką, który wraca z wypożyczenia.

Masz oferty z innych klubów?

- Nie komentuję tego. Są prezesi, dyrektor sportowy, ich trzeba pytać. Ja chcę tu zostać, ale teraz idę do domu i chcę się napić cholernego piwa... Od razu dodam, że nie jadę samochodem. Nie piłem piwa od dwóch albo trzech lat, więc nie wiem, co będzie.

Czyli ten wieczór może być dla ciebie jeszcze gorszy?

- Raczej dla mojej żony... Na szczęście jutro nie mamy treningu. A na poważnie. Wiem, co zrobiłem źle. Mówię: przykro mi. Kolegom z drużyny, trenerowi, kibicom i koniec. Nie mogę dłużej o tym myśleć, bo zwariuję. Byłem już w podobnych sytuacjach, gdy popełniałem wielkie błędy i nie chcę kolejny raz tego przeżywać. Muszę patrzeć przed siebie.

Przez start w Pucharze Intertoto będziecie mieli krótsze urlopy.

- Nigdy nie grałem w Intertoto i nie wiem, co nas czeka. A kto narzeka na to, że nie odpocznie sobie dłużej niż zakładał, niech skończy z futbolem. Ja nie będę miał problemu z odpowiednim podejściem do tych meczów - bo czy gram z Anderlechtem Bruksela, ŁKS Łódź, czy Szachtiorem Soligorsk, zawsze staram się robić to najlepiej jak umiem.

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań

 Komentarz LechPoznan.NET: Po raz kolejny postawa Emiliana Dolhy rozczarowała, a sobotni mecz można nazwać podsumowaniem jego dotychczasowych występów w Lechu. Niemalże rok temu dołączył do kadry poznańskiego zespołu jako najlepszy bramkarz ligi. Wówczas wydawało się, że Kolejorz doczekał się naprawdę klasowego gracza na tej pozycji. Jednak tak się nie stało. Każdy doskonale pamięta mecz 6. kolejki Orange Ekstraklasy w Krakowie z tamtejszą Wisła. Występ rumuńskiego bramkarza bardzo mocno zapisał się w pamięci kibiców - niestety w negatywny sposób. Po tym spotkaniu rozgorzała niezwykle żywa dyskusja dotycząca bramkarzy Lecha. 
    Do końca przedłużonej rundy jesiennej zarówno Dolha jak i Kotorowski bronili ze zmiennym szczęściem, z kolei wiosna aż do spotkania z Cracovią należała do  tego drugiego. Jednak ostatnie mecze sezonu pokazały, że Emilian jest daleki od formy.
    Wielu sympatyków  poznańskiej drużyny zadaje sobie pytanie jak będzie wyglądać obsada bramki w przyszłym sezonie. Z doniesień prasowych wiemy o zainteresowaniu zarządu zawodnikami na tą pozycję, a także należy pamiętać o powrocie z wypożyczenia Pawła Linki. 
    Na pewno słabym punktem Rumuna jest jego sfera mentalna. Od samego początku nie potrafił odnaleźć się w Lechu. Jak wiemy poznańska publiczność jest niezwykle wymagająca przez co ciężko ją zadowolić. Czy czas Dolhy dobiegł już końca? Na odpowiedź na to pytanie pozostanie nam jeszcze poczekać. Mimo wszystko uważam go za dobrego bramkarza jednak zdecydowanie nie służy mu tutejsza specyficzna atmosfera. Na pewno nie jest pierwszym i ostatnim piłkarzem który się nie sprawdził na stadionie przy ulicy Bułgarskiej. 


daw	 ]]>
</description>
</item><item>
<title>Fotorelacja: Lech - ŁKS</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5231.html</link>
<description>
<![CDATA[ Wszystkich czytelników LechPoznan.NET zapraszamy do fotorelacji ze spotkania pomiędzy Lechem Poznań a ŁKS-em Łódź.

Przypomnijmy, że w ostatnim meczu sezonu 2007/08 podopieczni Franciszka Smudy ulegli walczącym o utrzymanie łodzianom 2:1. Porażka, a także zwycięstwa Legii i Dyskobolii oznaczają, że "Kolejorza" czeka występ w Pucharze Intertoto.

<a href=http://lechpoznan.net/foto-170.html><b>Fotorelacja - Tomasz Stencel</b></a>	 ]]>
</description>
</item><item>
<title>Trenerski dwugłos po meczu Lech-ŁKS</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5230.html</link>
<description>
<![CDATA[ Franciszek Smuda: "Nie tak wyobrażaliśmy sobie to ostatnie spotkanie. Przegraliśmy po indywidualnych błędach. Od początku gra nam się nie układała mimo, że grał niemal taki sam skład jak w Bytomiu. Szkoda, że przegraliśmy ostatnie spotkanie, bo to zawsze tkwi w pamięci. Trzeba o tym zapomnieć i więcej nie pamiętać takich błędów."

Marek Chojnacki: "Wiadomo jaki mieliśmy cel przed meczem. Czekało nas trudne zadanie. Jestem bardzo szczęśliwy, że się utrzymaliśmy. Wiedzieliśmy, że nie możemy grać z Lechem otwartej piłki. Gospodarze prowadzili grę, my szukaliśmy swoich w kontrach. Myślę, że zasłużyliśmy na to zwycięstwo." ]]>
</description>
</item><item>
<title>Lech fatalnie kończy sezon...</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5229.html</link>
<description>
<![CDATA[ W Poznaniu Lech wciąż walczył o udział w Pucharze UEFA. By zagrać w nim, musiał osiągnąć lepszy wynik niż w Wodzisławiu Śląskim drużyna Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. Łatwiejsze zadanie teoretycznie było przed &#8222;Kolejorzem&#8221;. O ile ŁKS to rywal podobnej klasy co Odra to Lech grał swój mecz na własnym boisku przy wsparciu kilkunastu tysięcy kibiców&#8230;

Pierwsze minuty meczu w stolicy Wielkopolski nie należały do ciekawych. Lech od razu przejął inicjatywę i rozgrywał piłkę , czyniąc to jednak w dalszej odległości od bramki Bogusławy Wyparły. Po kilku minutach goście również postanowili przejść do przodu. W 9. minucie Kaszczelan dograł świetnie do Arifovicia, ale Bośniak był na spalonym. W odpowiedzi po chwili ładnie uderzył przy słupku Cueto, lecz Wyparło był na miejscu. W 12. minucie powinno już być 1:0 dla gospodarzy. Reprezentant Polski, Rafał Murawski przepięknie dograł do wychodzącego na czystą pozycję Marcina Zająca, ale strzelec już 10 bramek w tym sezonie fatalnie spudłował. W 16. minucie &#8222;Kolejorz&#8221; miał kolejną dobrą sytuację będącą niemal kopią gola zdobytego przez Lecha w Bytomiu. Na prawej stronie Bosacki poradził sobie z rywalem i dograł do Rengifo, ale tego uprzedził Leszczyński. W 22. minucie ładnie przed polem karnym po raz kolejny zachował się Murawski ogrywając trzech rywali, ale jego uderzenie było niecelne. W 25. minucie goście wykonywali rzut rożny. Po dośrodkowaniu Mili nieznacznie obok słupka głową strzelał Andreson. Dwie minuty później ze środka boiska świetną piłkę na lewą stronę do Cueto posłał Zając. Peruwiańczyk dośrodkował do Rengifo, ale ten po raz kolejny przegrał pojedynek główkowy. Po pół godzinie gry w końcu piłkę po dośrodkowaniu sięgnął Rengifo, zgrał przed bramkę, ale tam filigranowy Cueto nie był w stanie dobrze sięgnąć głową futbolówki. W 34. minucie po kolejnym rzucie rożnym bitym przez Murawskiego w końcu Lech oddał drugi celny strzał. Dobrze główkował Djurdjević, ale nogą interweniował Wyparło. Minęła minuta i świetną długą piłkę dostał Rengifo, lecz został uprzedzony w ostatniej chwili przez Andersona. &#8222;Kolejorz&#8221; miał wyraźną optyczną przewagę, ale w pierwszej połowie nie potrafił jej udokumentować bramką. Do siatki trafili za to goście, a bramkę wypracował im Emilian Dolha. Rumun złapał piłkę po dośrodkowaniu i poczekał z wybiciem aż wszyscy opuszczą pole karne. Dolha spokojnie położył sobie piłkę na ziemi&#8230;a zza jego pleców wybiegł &#8230; i zabrał mu futbolówkę zagrywając do Jovinio, który ze spokojem posłał piłkę do pustej bramki.

W drugiej połowie Lech rzucił się do odrabiania strat. W 51. minucie w pole karne wbiegł Marcin Zając. Skrzydłowy Lecha był wyraźnie trzymany za koszulkę przez Adriana Woźniczka i po chwili upadł, ale sędzia uznał, że obrońca czysto wybił piłkę i wskazał jedynie na rzut rożny. Po nim Rengifo niecelnie główkował. Dwie minuty później gospodarze wyrównali. Ivan Djurdjević z 40 metrów z rzutu wolnego dograł w pole karne, gdzie piłkę głową zgrał wprowadzony po przerwie Przemysław Pitry. Piłka leciała wzdłuż bramki, a na to czekał tylko Hernan Rengifo i z bliska wbił piłkę do bramki. W 65. minucie w końcu piłkę dokładnie do nogi dostał Cueto. 18-latek zdecydował się na uderzenie, futbolówka odbiła się od obrońcy, ale ku rozpaczy fanów na stadionie trafiła jedynie w boczną siatkę. Lech atakował bramkę ŁKS-u do końca spotkania chcąc wygrać spotkanie na zakończenie sezonu. Goście do ofensywy się nie spieszyli &#8211; remis dawał im utrzymanie w lidze bez konieczności gry w barażach. Łodzianie śmielej wychodzili jedynie w kontratakach. Po jednym z nich w 76. minucie Sebastian Mila ładnie uderzył z woleja, ale trafił w boczną siatkę. Po kolejnym sześć minut później Mila z 17 metrów pięknie uderzył na bramkę Dolny, który jednak zrehabilitował się wybijając piłkę na rzut rożny. W 87. minucie Lech jednak w końcu miał piłkę meczową. Wilk przejął piłkę, rozegrał z Reissem, po czym zagrał ją do Pitrego. Ten odegrał na lewo do Rengifo, który w sytuacji sam na sam z wychodzącym Wyparłą posłał piłkę w trybuny. Peruwiański snajper mógł jeszcze raz zadać decydujący cios w 90. minucie. Po wrzutce Kucharskiego znów jednak posłał piłkę nad bramką. Akcją decydująca o losach spotkania miała miejsce w doliczonym już czasie gry. Piłkę w środku pola stracił Bartosz Bosacki, a szybka kontra w wykonaniu gości i precyzyjne uderzenie po długim słupku Gabora Vayera dało łodzianom zwycięstwo i utrzymanie w ekstraklasie.

Porażka Lecha i zwycięstwa Dyskobolii i Legii oznaczają, że "Kolejorz" nowy sezon ligowy rozpocznie znacznie szybciej. A to wszystko dzięki zapewnieniu sobie udziału w Pucharze Intertoto, który rozpocznie się już w czasie trwania Euro.

<b>Lech Poznań - ŁKS Łódź 1:2

Bramki:</b> Rengifo (53') - Jovinio (43'), Vayer (90+4')

<b>Lech:</b> Dolha - Henriquez, Bosacki, Kucharski, Djurdjević, Cueto (69.Reiss), Bandrowski (80.Wilk), Murawski, Injać (46.Pitry), Zając, Rengifo

<b>ŁKS:</b> Wyparło - Leszczyński, Anderson, Woźniczka, Adamski, Kaszczelan, Mila, Madej, Szczot, Jovinio (80.Kujawa), Arifović (90+3.Vayer) ]]>
</description>
</item><item>
<title>Zbiórka na oprawy meczowe</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5228.html</link>
<description>
<![CDATA[ Chcesz, aby oprawy jak ta na zdjęciu, z meczu Lech - ŁKS w 2006 r., częściej ozdabiały trybuny stadionu przy ul. Bułgarskiej? Dołącz do grupy darczyńców i wspomóż materialnie wspólne dzieło! Okazja ku temu już przed dzisiejszym meczem. Wolonariusze z puszkami stać będą w okolicach wejść na sektory. ]]>
</description>
</item><item>
<title>Przyjazd kibiców ŁKS-u </title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5227.html</link>
<description>
<![CDATA[ Dzisiejszy mecz zapowiada się atrakcyjnie nie tylko na boisku, lecz także na trybunach. Kibice przyjezdni planują podjąc z lechitami walkę na doping. Wczoraj rozeszła się cała pula biletów, którą zamówił Łódzki Klub Sportowy. Oznacza to, że z sektora nr 15 gości dopingować będzie co najmniej 600 fanów ŁKS-u. Ostatnio, jesienią 2006, było ich w Poznaniu ok. 800. ]]>
</description>
</item>
</channel></rss> 
