<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?><rss version="2.0">
<channel>
<title>Lech Poznań NET- Nieoficjalny serwis poznańskiego Lecha!</title>
<link>http://www.lechpoznan.net</link>
<description>Nieoficjalny serwis informacyjny Lecha Poznań! Znajdzesz w nim najnowesze informacje, zdjęcia i wywiady dotyczšce Kolejorza. Zapraszamy!</description>
<language>pl</language>
<webMaster>maxer@lechpoznan.net</webMaster>
<item>
<title>2009 - czy to będzie przełomowy rok dla Lecha?</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5877.html</link>
<description>
<![CDATA[ <h4> Rozpoczął się prawdopodobnie najważniejszy rok w całej historii poznańskiego Lecha.</h4><p>Gdyby ktoś kazał państwu wskazać najbardziej dotąd przełomowy i najważniejszy rok w dziejach poznańskiego Lecha, kt&oacute;ry by państwo wskazali? 1983 - pierwsze mistrzostwo? 2001 - odwr&oacute;t znad przepaści, jaką był bliski spadek aż do III ligi? 2006 - wejście do klubu holdingu Amica i jego wielkich pieniędzy? A może jeszcze inny?</p><p>Gdyby ktoś kazał państwu wskazać najbardziej dotąd przełomowy i najważniejszy rok w dziejach poznańskiego Lecha, kt&oacute;ry by państwo wskazali? 1983 - pierwsze mistrzostwo? 2001 - odwr&oacute;t znad przepaści, jaką był bliski spadek aż do III ligi? 2006 - wejście do klubu holdingu Amica i jego wielkich pieniędzy? A może jeszcze inny?</p><p>Ja bez wahania wskazuję rok 1972. Nie tylko dlatego, że w&oacute;wczas Lech Poznań wr&oacute;cił do ekstraklasy po wielu latach banicji. Gł&oacute;wnie dlatego, że wtedy została ostatecznie wygrana w Poznaniu cicha wojna o serca poznańskich kibic&oacute;w. Dziś trudno sobie wyobrazić, że klubem numer jeden w Poznaniu, z największą rzeszą kibic&oacute;w, jest Warta Poznań, albo nawet Olimpia. Pod koniec lat 60. i na początku 70. wcale nie było to takie nierealne. Kibice &quot;Kolejorza&quot; nie stanowili w&oacute;wczas żadnej przytłaczającej większości. Rok 1972 i wielki boom na Lecha, jaki wtedy nastąpił, zmienił to raz na zawsze. To, co dziś ma Lech najcenniejszego, czyli wielką popularność, zyskał właśnie wtedy.<br /> <br /> Żadne wzloty i upadki &quot;Kolejorza&quot; przez kolejne ponad 30 lat nie były już tak ważne. Aż do teraz. Lech Poznań wkroczył w rok 2009 nie tylko jako lider ekstraklasy i uczestnik 1/16 finału Pucharu UEFA. Wkroczył w niego jako klub, kt&oacute;ry ma wielką szansę zmienić się nie do poznania, tak, jak to miało miejsce w 1972 r. Poprzez to, co trener Leo Beenhakker nazwałby: &quot;wejściem na international level&quot;. Lech w 2009 r. ma szansę stać się klubem, jakim nie był nigdy przedtem. To szansa ogromna.<br /> <br /> Co musi się stać? Nie ma wątpliwości - Lech musi zostać mistrzem Polski. Inny wynik będzie odebrany - i słusznie - jako zmarnowanie szansy. Także na start w Lidze Mistrz&oacute;w i zakwalifikowanie się do niej, bo samo mistrzostwo Polski nie wystarczy. Już pod koniec 2008 r. przestrzegałem przed stosowaniem łatwej paraleli - skoro &quot;Kolejorzowi&quot; wiedzie się w Pucharze UEFA, to przecież w Lidze Mistrz&oacute;w też jakoś to będzie. W końcu - jak mawiał sam trener Smuda - niekt&oacute;re grupy Pucharu UEFA były trudniejsze od niekt&oacute;rych grup Ligi Mistrz&oacute;w. Tymczasem zespoł&oacute;w, kt&oacute;re sukcesy w Pucharze UEFA obudowały potem triumfami w Pucharze Europy, jest jak na lekarstwo. CSKA Moskwa, FC Sevilla, Zenit St. Petersburg - to przykłady z ostatnich lat tylko wśr&oacute;d tych czołowych ekip Pucharu UEFA. Liga Mistrz&oacute;w to inny świat, inny poziom, więc i inny Lech musi się o nią bić.<br /> <br /> Wzmocnienia zatem? Naturalnie, nie zaszkodzi. Lech winien przy tym pamiętać o nastrojach publiczności, kt&oacute;re nie są co prawda ksenofobiczne, ale spragnione widoku gwiazd &quot;Kolejorza&quot; rodem stąd, najlepiej z Poznania. Tej zimy Lech sprowadził trzech piłkarzy z Bałkan&oacute;w. Dop&oacute;ki ma wyniki i wygrywa, kibice nie będą wypominali tzw. nadmiaru obcokrajowc&oacute;w. Wystarczy jednak kilka potknięć i tego typu transparenty mogą szybko wr&oacute;cić. Tak to już jest w Poznaniu...<br /> <br /> Utrzymanie obecnego składu już Lech wyznaczył sobie przytomnie jako priorytet. Takie podejście jest w Polsce istotnym novum, bo przecież &quot;obr&oacute;t piłkarzami&quot; jest zwyczajowym źr&oacute;dłem dochod&oacute;w każdego polskiego klubu. Przez lata był też gł&oacute;wnym źr&oacute;dłem utrzymania Lecha. Także i w przypadku obecnego Lecha nie ma szans na to, aby była to polityka długofalowa - poznańskiego klubu nie będzie stać na to, by na wieki zatrzymywać tu Semira Stilicia czy Roberta Lewandowskiego. Nie miałoby to zresztą sensu. W drugiej połowie 2009 r. ci piłkarze wręcz powinni zostać sprzedani (także dla ich dobra), aczkolwiek pewnie wiele będzie zależało od tego, czy Lech zagra w Lidze Mistrz&oacute;w, czy nie. Jeśli tak, wielu graczy będzie chciało tu dla niej zostać. Jeśli nie, odejdą i trzeba będzie zbudować zupełnie nową strategię. <br /> <br /> &quot;Kolejorz&quot; rozpocznie gry od batalii z Udinese Udine w Pucharze UEFA. Bez stresu, bez obciążenia, bo i tak już daleko zaszedł, a na dodatek rywalizacja w Pucharze UEFA jest traktowana na Bułgarskiej jako fantastyczna przygoda. Nie wiążą się z nim żadne cele czy wymagania wobec Smudy i jego piłkarzy. Warto jednak i tej szansy nie zmarnować, bo Puchar UEFA to kapitalny poligon doświadczalny przed ewentualną Ligą Mistrz&oacute;w właśnie. Im dłużej Lech na tym poligonie przebywać będzie wiosną, tym łatwiej będzie mu latem. Bo nieprawdziwość twierdzenia, że obciążenie meczami pucharowymi musi się odbić na wynikach ligowych, lechici wykazali już jesienią 2008 r.<br /> <br /> Przypomina się nieco rok 1992, kiedy to Lech - &oacute;wczesny dominator polskiej ligi - szturmował po raz pierwszy Ligę Mistrz&oacute;w i jej wielkie pieniądze. Bez przygotowania, bez podstaw do twierdzenia, iż może się to udać. Tak na hurra. Bo skoro dwa lata wcześniej pokonał Olympique Marsylia... Skończyło się tragicznie. Rok 1992 nie był zatem dla &quot;Kolejorza&quot; przełomem, był początkiem poważnego kryzysu. Nic dziwnego - im wyższa jest g&oacute;ra, na kt&oacute;ra chcemy się wdrapać, tym bardziej bolesny upadek po potknięciu. Czy też, jak w przypadku Lecha z 1992 r., nie tyle potknięciu, co wyłożeniu się jak długi.<br /> <br /> Teraz, w 2009 r. Lech Poznań ma rzadko spotykaną szansę stanąć przed drogowskazem, kt&oacute;ry pokaże kierunek jego rozwoju na następne kilkanaście lat.</p><p>&nbsp;</p><p align="right">&nbsp;</p><p align="right">Radosław Nawrot</p> ]]>
</description>
</item><item>
<title>Kotorowski - bramkarz, który broni pod wiatr</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5876.html</link>
<description>
<![CDATA[ <h4> Jest wielu graczy Lecha Poznań, kt&oacute;rzy mogliby się ubiegać o tytuł &quot;piłkarza z charakterem&quot; w klubowym plebiscycie. Krzysztof Kotorowski to jednak przypadek szczeg&oacute;lny i - naszym zdaniem - najbardziej zasługujący na ten tytuł.</h4><p>Postawmy sprawę jasno, Krzysztof Kotorowski nie jest w Lechu Poznań pupilkiem. W klubie, do kt&oacute;rego słabości nigdy nie krył, zawsze miał pod g&oacute;rkę. Nie dotyczy to zresztą tylko okresu władzy na Bułgarskiej holdingu Amica. Już za czas&oacute;w Czesława Michniewicza musiał konkurować o miejsce z Waldemarem Piątkiem, na kt&oacute;rego stawiał &oacute;wczesny szkoleniowiec &quot;Kolejorza&quot;. Niewielu pamięta, że kiedy na Bułgarskiej pojawił się koncern Amica, Krzysztof Kotorowski w og&oacute;le nie był przewidziany do grona tych piłkarzy Lecha, kt&oacute;rzy mają w nim pozostać. Dopiero fatalne wpadki Arkadiusza Malarza i Radosława Cierzniaka na początku istnienia &quot;Kolejorza&quot; trenera Smudy i krach w poznańskiej bramce spowodował, że z Kotorowskiego na szybko zaproponowano umowę.</p><p>Na miejscu Kotorowskiego pewnie wielu uniosłoby się honorem i odeszło. Co zrobił poznański bramkarz? Został w Lechu. Wolał rywalizację o miejsce w bramce Lecha niż występy między słupkami w innym klubie. Słabość do &quot;Kolejorza&quot; była u niego na tyle duża, że był got&oacute;w dać się upokorzyć (bo przecież takie werbowanie bramkarza jest dla niego upokorzeniem), byleby dostać szansę. A kiedy ją dostał, wykorzystał. Wywalczył sobie pozycję bramkarza numer jeden.<br /> <br /> Wtedy przyszedł Emilian Dolha - bramkarz o wielkiej marce, kt&oacute;ry niemal z definicji dostał pozycję numer jeden w Lechu. A Kotorowski był niczym żuczek, kt&oacute;ry z trudem dopchał się na czoło pochodu, po czym ktoś złapał go i przeni&oacute;sł zn&oacute;w na koniec.<br /> <br /> Na miejscu Kotorowskiego pewnie wielu uniosłoby się honorem i odeszło. Co zrobił poznański bramkarz? Został w Lechu. Podjął walkę z Dolhą. Trenował, starał się, podni&oacute;sł swoje kwalifikacje, co przyznać musi każdy, kto znał Kotorowskiego z czas&oacute;w &quot;sprzed&quot; Dolhy i &quot;po&quot; rumuńskim bramkarzu.<br /> <br /> Dzięki temu, gdy zdarzył się wypadek, Dolha się skompromitował i musiał z Poznania odejść, Kotorowski m&oacute;gł zn&oacute;w wejść do bramki. Ponownie postawił na swoim. Był bramkarzem numer jeden. Był nim aż do minionej jesieni.<br /> <br /> Wtedy to na mecz Pucharu Polski z Odrą Wodzisław trener Franciszek Smuda wpuścił sprowadzonego niedawno chorwackiego olbrzyma Ivana Turinę. Uzasadniał, że takie były ustalenia: Kotorowski broni w lidze, to Turina pobroni w pucharze. Tak jednak jak Turina do bramki Lecha wszedł, tak już w niej został. - Boli mnie to i drażni, że ja o swoją szansę musiałem ciężko walczyć, a Ivan dostał ją bez walki - żalił się Krzysztof Kotorowski w jednym z materiał&oacute;w Lech TV.<br /> <br /> Na miejscu Kotorowskiego pewnie wielu uniosłoby się honorem i odeszło. Co zrobi poznański bramkarz? Nie obraża się na Turinę, kt&oacute;ry zresztą jest tak sympatycznym człowiekiem, że trudno się na niego boczyć. Kotorowski zamierza wypełnić sw&oacute;j kontrakt z Lechem, kt&oacute;ry wygasa w czerwcu 2009 r. i kt&oacute;rego - bądźmy szczerzy - Lech nie zamierza przedłużać. Stawia na Turinę, sprowadził młodego Jasmina Buricia. Kotorowski jednak deklaruje, że łatwo się nie podda i zamierza powalczyć o miejsce w bramce swego ulubionego klubu. Biorąc pod uwagę jego ambicję, kto wie, czy mu się to nie uda, nawet jeśli jego pozycja startowa nie jest r&oacute;wna w por&oacute;wnaniu z rywalami.<br /> <br /> Czy jest w Lechu piłkarz, kt&oacute;ry miałby tu bardziej pod wiatr, a jednak jakoś sobie z tym radził? Czy jest w Lechu piłkarz z większym charakterem? </p> ]]>
</description>
</item><item>
<title>Z Udinese 19 lutego</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5875.html</link>
<description>
<![CDATA[ Znany jest już dokładny termin pierwszego spotkania 1/16 finału Pucharu UEFA pomiędzy Lechem a Udinese Calcio. Jak poinformował poznański klub, mecz na stadionie Lecha rozegrany zostanie w czwartek, 19 lutego o godz. 18.
Rewanż odbędzie się tydzień później, 26 lutego w Udine. Godzina rozpoczęcia meczu nie jest jeszcze znana. Jeśli lechici wyeliminują włoski klub, w 1/8 finału zmierzą się ze zwycięzcą pary Zenit St. Petersburg - VfB Stuttgart.	 ]]>
</description>
</item><item>
<title>Młynarczyk rozstał się z Lechem</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5874.html</link>
<description>
<![CDATA[ Józef Młynarczyk nie jest już trenerem bramkarzy w poznańskim Lechu. Były znakomity bramkarz reprezentacji Polski, święcący wielkie triumfy klubowe z FC Porto pracował w Lechu zaledwie pół roku. Właściciele Lecha po tym jak Młynarczyk nie wywiązywał się rzetelnie ze swoich obowiązków postanowili zakończyć z nim współpracę, chociaż oficjalnie jeszcze tego nie ogłosili. W tej chwili trwają poszukiwania nowego trenera bramkarzy.

Warto przypomnieć, że poprzednim trenerem odpowiedzialnym za przygotowanie bramkarzy w Lechu był Andrzej Woźniak, któremu postawiono zarzuty korupcyjne, przez co musiał rozstać się z klubem. Wszyscy w Lechu jednak bardzo doceniali pracę Woźniaka, dzięki któremu wielkie postępy poczynił Krzysztof Kotorowski.  ]]>
</description>
</item><item>
<title>Stilić nie do ruszenia!</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5873.html</link>
<description>
<![CDATA[ <strong>Gdyby wierzyć plotkom, Semira Stilicia nie byłoby już w Lechu Poznań. Utalentowanym Bośniakiem rzekomo zainteresowany jest Celtic Glasgow, a polskie media z Super Expressem na czele z każdym kolejnym dniem raczą nas coraz nowszymi rewelacjami na temat chęci opuszczenia przez 21-latka zespołu lidera Ekstraklasy. Szefowie &quot;Kolejorza&quot; pozostają jednak nieugięci i zapowiadają, że zimą nikt Lecha nie opuści. &quot;Nie ma mowy o sprzedaży zawodnik&oacute;w. 12 stycznia wszyscy spotykamy się w komplecie na Bułgarskiej na pierwszych zajęciach&quot; - m&oacute;wi Andrzej Kadziński w specjalnym komunikacie.<br /></strong><br />Jako pierwszy informacje o rzekomym zainteresowaniu jego osobą ze strony Celticu Glasgow podał Super Express. News szybko ur&oacute;sł do rozmiar&oacute;w sensacji i w kilka dni odejście Stilicia stało się gł&oacute;wnym tematem wszystkich portali piłkarskich. <br /><br />- To dla mnie wielki honor, że tak wielki klub jak Celtic zainteresował się moją osobą - m&oacute;wił Stilić. - W Lechu zaistniałem, tu mnie docenili. Jednak jeśli mogę zmienić klub już teraz, to chciałbym z tego skorzystać. Przecież nie wiadomo, co będzie za p&oacute;ł roku, czy jeszcze wtedy Celtic będzie mnie chciał - dodał.<br /><br />Na transferze zależy także menedżerowi zawodnika, kt&oacute;ry nie ukrywa, że liczy, iż Lech nie odrzuci od razu oferty Szkot&oacute;w.<br /><br />- Powiedzmy sobie szczerze: Lech zapłacił za Semira bardzo, bardzo mało. I zapewniam, że zarobi na nim kilkadziesiąt razy tyle. My z Semirem chcemy tylko, aby Lech od razu nie odrzucił oferty, jeśli taka się pojawi. Żeby zrozumiał zawodnika, kt&oacute;ry zdecydował, że dobrze byłoby odejść już teraz.<br /><br />W &quot;Kolejorzu&quot; nie chcą jednak nawet słyszeć o pozbyciu się swojego gwiazdora. Aby uciąć wszelkie spekulacje zarząd Lecha postanowił po raz kolejny poinformować na swojej stronie internetowej, że stanowiska nie zmieni.<br /><br />- W ostatnich dniach w mediach zrobiło się sporo zamieszania w związku ewentualnym transferem Semira Stilića do Celticu Glasgow. Już w grudniu zarząd klubu deklarował jednak, że zimą skład Lecha może się tylko wzmocnić - czytamy w komunikacie.<br /><br />&ndash; Nie ma mowy o sprzedaży zawodnik&oacute;w. 12 stycznia wszyscy spotykamy się w komplecie na Bułgarskiej na pierwszych zajęciach. Nie mamy oferty na Stilića, a jeśli by się pojawiła to nie będzie rozważana. W zimie nikt z podstawowego składu z Lecha nie odchodzi. Walczymy o Mistrzostwo Polski, a do tego potrzebujemy możliwie jak najsilniejszego składu! &ndash; m&oacute;wi prezes KKS Lech Poznań, Andrzej Kadziński. ]]>
</description>
</item><item>
<title>G.Golik: "Spałem z Modriciem w jednym pokoju"</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5872.html</link>
<description>
<![CDATA[ <b>W Chorwacji na niektóre mecze podróżowaliśmy pociągiem. Tak to mi się spodobało, że na stacji Varażdin zrobiłem sobie przesiadkę i wskoczyłem do ekspresu pędzącego do Poznania. Jedziemy z Lechem po tytuł, co? - zastanawia się Chorwat Gordan Golik (24 l.), kolejne bałkańskie wzmocnienie w kadrze poznańskiego Lecha.</b>

Chorwat z liderem polskiej ekstraklasy związał się na cztery i pół roku. Klub z Wielkopolski zapłacił za defensywnego pomocnika Varteksowi Varażdin 250 tysięcy euro. Golik to alternatywa dla Rafała Murawskiego.

<b>Spodobały mu się koziołki</b>

- Do gry w Lechu namawiało mnie wiele osób. Mam wyliczać? - dopytuje się Golik. - Rodzice i siostra Linda zrobili nawet w swoim gronie głosowanie. Wszyscy byli za transferem do Poznania. Najbardziej z tej zmiany ucieszyła się siostra, bo nigdy nie była w Polsce, a teraz będzie mogła poznać nowy kraj. Poza tym z rodziną zawsze konsultuję najważniejsze życiowe decyzje. Dobre zdanie na temat polskiej ligi ma trener Varteksu Drażen Besek, który kiedyś pracował w Zagłębiu oraz mój kolega z drużyny bramkarz Danijel Madarić. On też grał w zespole z Lubina - opowiada pomocnik Lecha.

Jednak specjalną premię za pracę w temacie "Golik w Polsce" powinien otrzymać od władz "Kolejorza" bramkarz Ivan Turina.

- Bez dwóch zdań: należy mu się prowizja - uśmiecha się Golik. - Jesteśmy przyjaciółmi, a w ostatnim okresie rozmawiamy ze sobą niemal codziennie. Wszystkie dyskusje sprowadzają się do Lecha i Polski. Turina to mój informator. Mówił do mnie: "Nie bój się, mamy tu bałkańską paczkę, więc przy nas nie zginiesz" - wspomina zapis rozmów z chorwackim bramkarzem Lecha, który komplementował w nich polską ekstraklasę i poznańską drużynę.

- Twierdził, że będę zaskoczony poziomem ligi - kontynuuje Golik. - Podkreślił, że w Polsce wszystkie mecze pokazywane są w telewizji cyfrowej. On jest zachwycony profesjonalizmem, jaki panuje w Lechu. Gdy przyjechałem na cztery dni do Polski, to oczywiście moim przewodnikiem po Poznaniu był Turina. Zabrał mnie do centrum miasta, a tam pokazał takie dwa bodące się koziołki. Spróbowałem już polskiego jedzenia. Jadłem barszcz oraz sałatę polaną śmietaną i cukrem. Nawet było to zjadliwe - śmieje się nowy nabytek poznańskiej drużyny.

<b>Polubił Ebiego i Kubę</b>

Golik znajduje się w szerokiej kadrze reprezentacji Chorwacji. Jednak w meczach eliminacji MŚ 2010 jeszcze nie zagrał.

- W drużynie narodowej mojej ojczyzny nie jest nudno, skoro naszym trenerem jest Slaven Bilić - mówi. - Jest mistrzem atmosfery, a jak zajdzie potrzeba, to i zagra nam na gitarze, żeby rozweselić ekipę.

Słyszałem, że w polskiej lidze grał Ivica Kriżanac, który zresztą ma za sobą występy w moim Varteksie. U was się wypromował i teraz czytam, że chce go Arsenal Londyn. W Chorwacji największą gwiazdą jest Luka Modrić, as Tottenhamu. W juniorskich reprezentacjach zawsze mieliśmy ten sam pokój. Cieszę się, że tak się potoczyła jego kariera, że teraz gra w Anglii - docenia sukces kolegi z chorwackiej kadry.

Pomocnik Lecha jest wielkim sympatykiem Borussii Dortmund i... polskich piłkarzy.

- Zawsze kibicowałem niemieckiemu klubowi - zdradza. - Ostatnie lata nie są najlepsze, ale może w tym sezonie nastąpi przełom? Zaraz zapytacie mnie o Polaków, co? Pewnie, że ich znam! Najpierw był Smolarek, a teraz gwiazdą jest Kuba. On jest w Polsce najlepszy, prawda? Przepraszam, ale jego nazwiska nie umiem wymówić - zastrzega kandydat na gwiazdę polskiej ekstraklasy, Gordan Golik.

<b>Gordan Golik</b>

Urodzony 4 marca 1985 w Varażdin * 185 cm, 75 kg

Całą karierę grał w Varteksie Varażdin

W lidze chorwackiej rozegrał 80 meczów, strzelił 3 gole

Hobby - komputer i Internet

 ]]>
</description>
</item><item>
<title>Turina - najlepszy bilardzista wśród piłkarzy</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5871.html</link>
<description>
<![CDATA[ <p class="articleIntro"> Jeszcze niedawno Ivan Turina był bliski załamania nerwowego i myślał o zakończeniu kariery. Teraz jest pełen optymizmu, jest podstawowym bramkarzem Lecha i wiosną zagra ze swoją drużyną w trzeciej rundzie Pucharu UEFA - czytamy w DZIENNIKU.</p>  							 					<div class="articleContent">     <span class="bbtext"> <p> Turina jesienią pozostawał w cieniu koleg&oacute;w z pola &ndash; Semira Stilicia, Roberta Lewandowskiego czy Hernana Rengifo. Nie był ulubieńcem kibic&oacute;w, bo miejsce zyskał kosztem poznaniaka &ndash; Krzysztofa Kotorowskiego. Dopiero mecz z Feyenoordem pokazał, że na Chorwata warto było stawiać. </p> <p> &quot;Wyjazd do Polski to był dobry dla Ivana bardzo dobry wyb&oacute;r. To jeden z lepszych chorwackich bramkarzy. Nie ma szans na grę w kadrze, bo konkurencja jest zbyt duża, ale myślę, że on cały czas będzie się rozkręcał&quot; - m&oacute;wi nam Branko Ivanković, były selekcjoner reprezentacji Iranu, obecnie trener Dinama Zagrzeb. </p> <p> Bramkarz Lecha to wychowanek szk&oacute;łki młodzieżowej Dinama, w kt&oacute;rej kształcili się m.in. Luka Modrić, Vedran Corluka, Niko Kranjcar czy Eduardo. Turina nie m&oacute;gł jednak przebić się do pierwszej drużyny i był wypożyczany do słabszych klub&oacute;w. Numerem 1 był Tomislav Butina. Dopiero gdy odszedł do belgijskiego FC Brugge, Turina dostał szansę. </p> <p> Nie był megagwiazdą. Gł&oacute;wnie kojarzył się z tym, że jest przyjacielem Jerko Leko &ndash; reprezentanta Chorwacji i byłej gwiazdy Dinama. W żartach m&oacute;wił nawet, że gdyby nie grał w piłkę, byłby szoferem Leko albo zawodowym bilardzistą. To dlatego, że ma klub bilardowy w centrum miasta i ponoć w tej grze wśr&oacute;d piłkarzy nie ma sobie r&oacute;wnych. </p> <p> Dopiero w lipcu 2003 roku stał się ulubieńcem kibic&oacute;w, ale nie z powodu wspaniałych interwencji, tylko dzięki... awanturze kibic&oacute;w. Po sparingowym meczu Dinama Zagrzeb z Partizanem Belgrad w szwajcarskim Kriens, na boisku starły się ponad 100-osobowe grupy fan&oacute;w obydwu zespoł&oacute;w, kilka os&oacute;b odniosło poważne rany. W pewnym momencie dziesięciu kibic&oacute;w Partizana zaczęło kopać leżącego na ziemi Chorwata. Turina zerwał się, przedarł przez szeregi chuligan&oacute;w z Serbii, zasłonił swojego rodaka i pom&oacute;gł mu dostać się do szatni Dinama. </p> <p>  Po tym wydarzeniu jego pozycja w klubie była niezachwiana. Aż do 2006 roku i    potyczek o Puchar UEFA.   </p> <p> &quot;Dinamo miało wtedy świetną drużynę, z takimi piłkarzami Ognjen Vukojević, Luka Modrić, Vedran Corluka czy Eduardo. Przegrali eliminacje do Ligi Mistrz&oacute;w z Arsenalem Londyn, ale naprawdę wierzyliśmy, że mogą daleko zajść w Pucharze UEFA&quot; - opowiada Tomo Nicota, dziennikarz gazety &bdquo;24 sata&rdquo;. </p> <p> W meczu I rundy pucharu UEFA z Auxerre, Dinamo przegrało w Zagrzebiu 1:2, a bramkę dla rywali zdobył strzałem z 30 metr&oacute;w Ireneusz Jeleń. </p> <p> &quot;Ivan popełnił wtedy błąd, ale nie winiłem go, wcześniej był naszym najlepszym zawodnikiem. W meczach z Arsenalem grał koncertowo. Innego zdania był prezes klubu, kt&oacute;ry szukał innego bramkarza&quot; - m&oacute;wi nam Josip Kuże, &oacute;wczesny trener Dinama, p&oacute;źniej m.in. selekcjoner reprezentacji Rwandy. </p> <p> Fani winą za utratę gola obarczyli jednak Turinę. Zawodnik załamał się a w prasie pojawiły się informacje, że może zakończyć karierę. </p> <p> &quot;Myślałem przez chwilę o końcu grania w piłkę, ale nie po tamtych meczach z Francuzami, tylko p&oacute;źniej. Przez chwilę powiedziałem sobie: &bdquo;piep...ć to wszystko&rdquo;. P&oacute;źniej powt&oacute;rzyłem to w rozmowie z dziennikarzem i poszło w świat. Ale wtedy zdałem sobie sprawę, że piłka to całe moje życie&quot; - opowiada Turina. </p> <p> W lecie 2007 roku zarząd klubu zatrudnił Niemca Georga Kocha. Turina zaczął szukać klubu. Prasa pisała, że to konsekwencja błędu przy bramce Jelenia. </p> <p> Innego zdania jest Ivanković, kt&oacute;ry na stanowisku trenera zastąpił Josipa Kuże i pozwolił Turinie opuścić klub. &quot;Polski piłkarz fantastycznie strzelił, a Ivan nie jest Davidem Copperfieldem. Po prostu był w Zagrzebiu przez kilkanaście lat, nastąpiło zmęczenie materiału. Nadszedł dobry czas by zmienił klimat&quot; - m&oacute;wi Ivanković. </p> <p> Najpierw był sezon w Skodzie Xanthi. Turina zastąpił tam Arkadiusza Malarza, kt&oacute;ry odszedł do Panathinaikosu. &quot;W klubie nastąpiła wyprzedaż i Skoda grała słabo. Zaczęto szukać kozł&oacute;w ofiarnych, wśr&oacute;d nich był Turina&quot; - m&oacute;wi Malarz. &quot;Nie zawalał mecz&oacute;w, jeden nawet wybronił. Ale na pewno nie był wyr&oacute;żniającą się postacią ligi. Raczej jednym z wielu bramkarzy&quot;. </p> <p> Turina trafił na ławkę rezerwowych i zaczął starać się o rozwiązanie kontraktu. &quot;W Skodzie była dziwna sytuacja, pamiętam jak przegraliśmy 2:3 z Panioniosem Ateny i zmienił się trener. Został nim Grek, kt&oacute;ry odstawił większość obcokrajowc&oacute;w. Latem miałem tego dość, chciałem odejść&quot; - wspomina Turina. &quot;Dzisiaj, gdy dzwonią do mnie dziennikarze z Chorwacji, m&oacute;wię im, że ta decyzja o przejściu do Lecha, to był fantastyczny wyb&oacute;r&quot;. </p></span>  </div> ]]>
</description>
</item><item>
<title>Lech Poznań drużyną roku 2008! </title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5870.html</link>
<description>
<![CDATA[ <b>Lech Poznań otrzymał tytuł "Drużyny roku 2008" przyznawanej przez kapitułę Przeglądu Sportowego. Statuetkę podczas "Gali Mistrzów Sportu" z rąk prezesa zarządu PKP Intercity, Czesława Warsewicza odebrali wiceprezes Lecha Poznań, Arkadiusz Kasprzak oraz pomocnik Kolejorza, Sławomir Peszko.</b>

- Chciałbym podziękować, za nagrodę, która jest wielkim wyróżnieniem dla klubu. Odzwierciedla ona całokształt prac jakie wszyscy wkładamy w budowę zespołu. Tych sukcesów nie byłoby jednak gdyby nie nasi wspaniali kibice, którzy dopingowali Kolejorza we wszystkich meczach i wszędzie jeździli za swoją drużyną. Nie byłoby tego też gdyby nie nasi sponsorzy i władze miasta Poznania - mówił po odebraniu nagrody, Arkadiusz Kasprzak.

- W imieniu zespołu chciałbym bardzo podziękować za tą nagrode. Mam nadzieję, że będzie początkiem wielkiego Lecha! - mówił Sławomir Peszko.			 ]]>
</description>
</item><item>
<title>Stilić zostanie w Lechu</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5869.html</link>
<description>
<![CDATA[ <h4> Nawet jeśli &Scaron;emir &Scaron;tilić marzy o transferze do Celticu Glasgow, na razie może o nim zapomnieć. Lech nie sprzeda go zimą nawet za 4 mln euro. - Nie ma o czym m&oacute;wić, trener Gordon Strachan nie widział Bośniaka na oczy - m&oacute;wi szkocki dziennikarz.</h4><p>O tym, że bośniacki rozgrywający chce odejść z Lecha po niecałym sezonie gry, a jednym z zainteresowanych klub&oacute;w jest mistrz Szkocji, napisał &quot;Super Express&quot;. - Chciałbym odejść już teraz, bo następna oferta z Celticu może się nieprędko pojawić. Zdaję sobie sprawę, że cenią mnie w Poznaniu i chcą, żebym został. Jeżeli jednak Lech się zgodzi, chciałbym odejść już teraz - stwierdził &Scaron;tilić. Jego agent Miralem Jaganjać dodał, że zrobi wszystko, by przekonać klub do zgody. </p><p>Lech nie bierze jednak pod uwagę takiej możliwości. - Zimą nie odejdzie żaden czołowy piłkarz. I nie mają znaczenia pieniądze - m&oacute;wi prezes Andrzej Kadziński. Lech ma przed sobą lutowy dwumecz w Pucharze UEFA z przeżywającym kryzys Udinese i wcale nie iluzoryczne szanse na awans. Nie chce więc osłabiać zespołu. Zresztą natychmiastowa przeprowadzka &Scaron;tilicia jest wątpliwa także dlatego, że dwukrotny reprezentant kraju spoza Unii Europejskiej miałby duże problemy z uzyskaniem pozwolenia na pracę w Wielkiej Brytanii.<br /><br />Dyrektor sportowy Lecha stwierdził zaś na łamach &quot;Polski&quot;, że &Scaron;tilić nie poradziłby sobie na Wyspach. - Semir nie jest jeszcze fizycznie przygotowany do tego transferu. Miał duże kłopoty, by wytrzymać na pełnych obrotach 90 minut w polskiej lidze. A pod tym względem na Wyspach wymagania są dużo większe - stwierdził Pogorzelczyk.<br /><br />- Celtic poszuka pomocnika w czerwcu, bo w&oacute;wczas odejdą Sunsuke Nakamura oraz Aiden McGeady. Będzie potrzebował szybkich, silnych pomocnik&oacute;w, ale nie przywiązanych do środka pola, tylko potrafiących schodzić na prawą stronę jak ten pierwszy, albo na lewą jak ten drugi. Do Włoch wr&oacute;ci też Massimo Donati - m&oacute;wi &quot;Gazecie&quot; dziennikarz &quot;Daily Express&quot; Gary Keown.<br /><br />- W historii z transferem najbardziej prawdopodobna jest cena, bo Celtic raczej nie zapłaci za piłkarza więcej niż 2-3 mln funt&oacute;w. Ale dziś pytałem o Bośniaka Gordona Strachana i ten nie chciał powiedzieć słowa. Wiadomo tylko, że nawet jeszcze nie widział jego występ&oacute;w i nie wie, jak gra. Celtic zimą raczej nikogo nie kupi. Jeśli już, to wypożyczy. Klub nie zagra przecież na wiosnę nawet w Pucharze UEFA - dodaje Keown.<br /><br />&Scaron;tilić oraz tacy piłkarze Lecha jak Hernan Rengifo, Rafał Murawski czy Robert Lewandowski mogą więc myśleć o transferze najwcześniej latem. W Poznaniu zdają sobie sprawę, że po udanym sezonie może być problem z zatrzymaniem gwiazd. I dlatego trwa już sprowadzanie następc&oacute;w. Pośredniczy agencja chorwackich menedżer&oacute;w Jaganjacia i Danko Dikicia - ta sama, kt&oacute;ra reprezentuje interesy &Scaron;tilicia. Lech kupił już chorwackiego pomocnika Gordana Golika i uważanego za wielki talent bośniackiej piłki napastnika Harisa Handžicia. Zdaniem trenera Franciszka Smudy to nie są piłkarze gorsi niż &Scaron;tilić czy Lewandowski. </p> ]]>
</description>
</item><item>
<title>Lech najszybszy w Europie</title>
<link>http://www.lechpoznan.net/news-5868.html</link>
<description>
<![CDATA[ <b>Lech Poznań najlepszy w Europie? To prawda! "Kolejorz" razem z niemieckim Bayerem Leverkusen i ukraińskim Dynamem Kijów zajmuje pierwsze miejsce jeśli chodzi o liczbę bramek strzelonych w pierwszych 10 minutach w spotkaniach ligowych.</b>

Jak wyliczył portal imscouting.com Lech, Bayer i Dynamo zdobyły w pierwszych dziesięciu minutach po sześć bramek. W pokonanym polu pozostawiają na razie takie firmy jak FC Barcelona (5 bramek), Inter Mediolan (także 5) i Chelsea Londyn (4 gole).

Tyle bramek strzelili w pierwszych dziesięciu minutach:

Bayer Leverkusen     Niemcy    6 
Lech Poznań          Polska    6
Dynamo Kijów         Ukraina   6
Red Bull Salzburg    Austria   5
Paris Saint Germain  Francja   5
Olympique Marsylia   Francja   5
Borussia Dortmund    Niemcy    5
Inter Mediolan       Włochy    5
FC Barcelona         Hiszpania 5
Denizlispor          Turcja    5
Rapid Wiedeń         Austria   4
Sturm Graz           Austria   4
SV Ried              Austria   4
Levski Sofia         Bułgaria  4
NK Sibenik           Chorwacja 4
Chelsea FC           Anglia    4
Bolton Wanderers     Anglia    4
OGC Nice             Francja   4
OSC Lille            Francja   4
Ujpest Budapeszt     Węgry     4 ]]>
</description>
</item>
</channel></rss> 
