|
|
|
|
| 2005-08-25 20:06 |
Telichowski: Skóry nie sprzedamy |
Rozmowa z obrońcą Lecha Poznań, Błażejem Telichowskim.
Michał Małecki: W meczu z Zagłębiem nie ustrzegłeś się błędów na lewej stronie obrony. Kibice twierdzili ze byłeś po Krzysztofie Kotorowskim najmniej pewnym piłkarzem Lecha - natomiast wczoraj do klubu dotarł certyfikat Samby- obawiasz się konkurencji z jego strony?
Błażej Telichowski: - Racja. Z występu przeciwko Zagłębiu Lubin nie mogę być do końca zadowolony. Przyszedł certyfikat Samby uprawniający go do gry. Jednak konkurencja w zespole jest wskazana. Na pewno to tylko może sprzyjać i mi i drużynie, więc jeżeli dostanę jutro szansę ze wszystkich sił będę chciał się zrehabilitować za ten można powiedzieć nie udany mecz w Lubinie i udowodnić trenerom i kibiców, że należy mi się miejsce w pierwszym składzie Lecha.
Rozmawiałeś z trenerem Michniewiczem na temat tamtego występu w Twoim wykonaniu?
- Tak. Analizowaliśmy błędy w tym meczu. Nie tylko ja się nie ustrzegłem tych błędów, tylko cała drużyna, nie tylko obrona. Zarówno pomocnicy, jak i napastnicy również powinni bronić dostępu do naszej bramki. Defensywa to jest cała drużyna. Wyciągnęliśmy wnioski i mam nadzieję, że jutro nie popełnimy już tych samych błędów, szczególnie przy stałych fragmentach gry, po których straciliśmy aż trzy bramki. Będziemy jutro się starać zagrać jak najlepiej w obronie i odnieść zwycięstwo – bo to jest najważniejsze.
Końcówka spotkania z Zagłębiem była bardzo nerwowa i zarazem brutalna za sprawą Gilcimara, który brutalnie uderzył Twojego kolegę, Mariusza Mowlika. Jak skomentujesz jego zachowanie?
- Zachowanie tego Brazylijczyka było karygodne. Dopiero debiutował w lidze polskiej, a już zapisał się w pamięci Kibiców takich brutalnym zachowaniem. Teraz będzie mu ciężko, ale to nie jest nasza sprawa. Źle się zachował i na pewno PZPN wyciągnie odpowiednie wnioski i zostanie ukarany absencją w kilku spotkaniach. Takie zachowanie nie przystoi na profesjonalnego piłkarza.
- Obrona Zagłębia Lubin była dziurawa jak ser szwajcarski, z pewnością Korona nie da sobie strzelić tylu bramek, jak sadzisz, co będzie receptą na pokonanie Kielczan?
- Przede wszystkim musimy się skupić na grze defensywnej. Musimy tak jak mówiłem wcześniej ustrzec się prostych błędów w obronie i jeżeli uda nam się wybronić to na pewno będziemy mieli jakieś okazję, aby zdobyć bramki. Myślę, że jutro zdobędziemy trzy punkty, choć Korona gra bardzo dobrze w ofensywie, ma bardzo szybkich bocznych pomocników, pomocników, a także musimy uważać na napastników. Jest Piechna, który ostatnio zdobył trzy bramki. Jesteśmy przygotowani na ostrą walkę od pierwszej do ostatniej minuty.
Trener Korony Kielce, Ryszard Wieczorek podczas ostatniego meczu otrzymał szablę i jak mówi "Teraz Korona wszystkich będzie ciąć". Nie boicie się?
- Nie. Nie patrzymy na to w ten sposób (śmiech). Wygrali w ostatniej kolejce mecz i to zwycięstwo na pewno doda im trochę skrzydeł i będę za wszelką cenę chcieli wygrać, ale tak jak mówiłem już wcześniej my także mamy swój cel, czyli wygranie tego spotkania. Łatwo skóry nie sprzedamy i będziemy grali dla poznańskiej publiczności i dla siebie o trzy punkty.
To znaczy, że remis Was nie satysfakcjonuje?
- Zdecydowanie nie. W poprzednich meczach, które graliśmy przy ul. Bułgarskiej zdobyliśmy jedynie cztery punkty – wierzyliśmy w więcej i dlatego teraz każdy najbliższy mecz w Poznaniu musimy wygrać.
Po 4 kolejkach jesteśmy na 3 miejscu w tabeli, ale chyba nie ma się, co za bardzo podpalać. Zeszły sezon pokazał, że 2 pewne zwycięstwa na początek sezonu, lider w tabeli i skandowanie przez kibiców "mistrz mistrz Kolejorz" nie wpłynęły na Was zbyt dobrze....
- Racja, nie wpłynęło to wtedy na nas dobrze. Nie możemy popadać w jakąś nadmierną radość. Na razie dorobiliśmy się siedmiu punktów i w kolejnych spotkaniach będziemy się za wszelką cenę powiększyć ten dorobek.
Kibice Lecha bardzo licznie pojawili się w Lubinie, po końcowym gwizdku odśpiewali "My wierzymy" wraz z piłkarzami, co sądzisz o tej pieśni?
- Tak, odśpiewaliśmy i te nasze wspólne śpiewy każdemu z nas na pewno zapadły w pamięci. Większość zna słowa tej pieśni na pamięć i czasami w szatni, aby zmobilizować się, albo, gdy jedziemy autobusem każdy sobie pod nosem podśpiewuje.
Rozmawiał Michał Małecki (25 sierpnia 2005). |
|
| Autor: | 2005-08-25 20:06 | Źródło: własne | Czytań: 2282 | >> skomentuj to wydarzenie (7)
|
Zobacz także
|
|
Komentarze
| jedrek | 2005-08-25 20:36 | | podśpiewują sobie;) |
| *SLU* | 2005-08-25 21:14 | | no no pan blazej przyznal sie do swoich bledow :] |
| ghort | 2005-08-25 21:41 | | mam nadzieje ze wyciagnie wnioski, podobnie z meczu mlodziezowki |
| bartek_lech | 2005-08-26 12:14 | | Kurde, kazdy z kim jest wywiad liczy na w miare łatwe zwycieztwo, mowią ze remis kompletnie ich nie satysfakcjonuje. Dobrze ze są tak nastawieni ale czy ten optymizm ich nie zgubi? Ja tez mysle ze dzis wygramy ale trzeba uwazac aby pilkarze nie wyszli na boisko z przekonaniem ze wygrają na stojąco! DO BOJU KOLEJORZ!!! |
| jedrek | 2005-08-26 12:58 | | tak właśnie mi się wydaję że są zbyt pewni siebie, ale ja też nie wykluczam innego wyniku niż zwycięstwo |
| Rawicz kocha Lecha | 2005-08-26 16:54 | | Dobra ja bym Błażeja wypożyczył na rok albo pol do np. Kszo i by sie obcykał z drugoligowymi realiami i by wrocil z wiekszym doswiadczeniem! |
| muszka | 2005-08-26 18:14 | | Jak juz sam sie przyznal do błedów, to mysle ze wyciagnie z tego wnioski! Sadze ze jeszcze będą ludzie z tego zawodnika! |
|
|
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany w serwisie. Aby założyć konto kliknij tutaj.
|
|
|