lech poznan
lech poznan
 
lech poznan lech poznan
Login:

Hasło:

Autologowanie

>> zarejestruj się
>> zapomniałem hasła
lech poznan lech poznan
Lech - Zurich (Ponk)
Lech - Górnik (Vivo)
Lech - GCZ (Vivo)
Lech - GKS (Vivo)
Lech - Chazar (Vivo)
>> więcej fotorelacji
lech poznan lech poznan
Matematyka w drodze po ...
Refleksje po meczu Lech...
Felieton: Uwierz w Smud...
Zabawa w ogniu rac- rel...
Felieton: Kolejowa gorą...
>> więcej artykułów
lech poznan lech poznan
Smuda: Koniec marudzeni...
Rutkowski: Interesuje m...
Linka: Każdy mecz jest ...
Wojtkowiak: Nasza wina!...
Mowlik: Nie nazywam się...
>> więcej wywiadów
lech poznan lech poznan
lech poznan lech poznan


Profesjonalne statystyki odwiedzin
Osób na stronie: 53
  lech poznan lech poznan
  lech poznan A A Alech poznan
2007-06-26 14:24 Smuda: Koniec marudzenia!
lech poznan Smuda: Koniec marudzenia!

- Choć ja już nie chcę słyszeć słowa "budowa", ona i tak będzie trwać - mówi szkoleniowiec Lecha Poznań przed pierwszym treningiem nowego sezonu. - Interesują mnie wyłącznie gracze, którzy nie marudzą, lecz zap... dla Lecha - dodaje.

Piłkarze Lecha Poznań dziś o godz. 10 zebrali się na pierwszym treningu. Zabrakło Zbigniewa Zakrzewskiego, który przeszedł do szwajcarskiego FC Sion. Dołączyli za to nowi gracze - peruwiański napastnik Hernan Rengifo, obrońca Marcin Dymkowski z Odry Wodzisław plus gracze testowani, w tym Krzysztof Kazimierczak i Bośniak Branko Seslija. Z nich trener Franciszek Smuda zestawiać będzie Lecha na nowy sezon. Na zajęciach zabrakło natomiast Emiliana Dolhy, który stawił się dzisiaj na treningu Wisły Kraków, z którą kontrakt ważny ma do końca czerwca.
 
Radosław Nawrot: Czy Lech bardzo się zmienił pod Pana nieobecność?

Franciszek Smuda: - Nie byłem w Poznaniu fizycznie, bo to w końcu nie praca w kopalni, ale cały czas miałem kontakt z zespołem. Musiałem pojechać na urlop, bo poprzedni sezon bardzo mnie zmęczył. Sami widzieliście, że byłem podenerwowany i potrzebowałem wolnego jak ryba wody. Lech się zmienił i jeszcze sporo się w nim zmieni. I ja, i chyba wszyscy przekonali się, że nie da się niczego wielkiego zbudować od ręki. To musi trwać.

W jakim zatem procencie ta budowa jest ukończona?

- Tu wolałbym się ugryźć w język, bo ja coś powiem i potem znowu będą mi wypominać, że obiecywałem, a nie jest. Najtrudniejszy był okres zaraz po fuzji. Pan wie, że było w polskiej piłce wiele fuzji, które nigdy nie wypaliły. Choćby Sokół Pniewy albo Pogoń Szczecin. To nie takie proste. I chociaż - jak już mówiłem - nie chcę więcej słyszeć ani używać słowa "budowa", bo kibicom cierpnie skóra na jego dźwięk, to w gruncie rzeczy ta budowa trwa i będzie trwać. W piłce stale się coś buduje. Wymienia się poszczególne cegiełki na lepsze. Nawet Bayern Monachium, nawet najlepsze kluby wciąż budują i budują.

Co Pan zadeklaruje kibicom przed sezonem? Puchary?

- Żeby być poważnym, nie mogę tego robić. Mogę jedynie zadeklarować, że nie będzie już więcej takich meczów jak z Cracovią czy Arką Gdynia w poprzednim sezonie. To deklaruję. Bo to są mecze, po których właściwie należałoby oddać licencję i dać sobie spokój. Lech ma zbyt dobrych kibiców, żeby pokazywać im taki chłam. Takie mecze się nie powtórzą.

Z piłkarzami rozstawał się Pan właśnie krótko po wpadce w Gdyni. Wraca Pan z urlopu wciąż z pretensjami za tamto spotkanie?

- Nie, wyjaśniliśmy to już chyba na ostatnim treningu ubiegłego sezonu. Chcę, żeby piłkarze dawali z siebie wszystko, bo ja daję. Dosyć mam tłumaczeń i marudzenia. Nie chcę piłkarzy, którzy tylko mówią, że są lechitami, lecz takich, którzy zap... dla Lecha. I nie ma znaczenia, gdzie się kto urodził, ważne, ile potu wylewa. Każdy, kto ubierze koszulkę Lecha, jest lechitą i tak musi się czuć. Choćby był z Wronek czy skądkolwiek. I ma zasuwać.

Czy najbliższe zgrupowanie w Zakopanem będzie tak samo ciężkie, jak to zimowe?

- O, nie! Będzie zupełnie inne, bo mieliśmy zbyt krótką przerwę między sezonami. Działamy na tych samych bateriach, które mieliśmy w rundzie wiosennej. Trochę je tylko doładujemy, ale wariowania nie będzie. O tym, kto jest zmęczony, mówią nie moje obserwacje ani deklaracje zawodników, ale lekarze. To ich badania wskazują mi, kto pracuje, a kto nie. I kto jest przemęczony, a kto nie. Ich trzeba pytać.

Nie zastanie Pan na treningu Zbigniewa Zakrzewskiego. To duża strata?

- Owszem. Piłkarze w jego wieku strasznie jednak chcą wyjeżdżać za granicę. Moim zdaniem, mógł poczekać. Posłuchał menedżera, zdecydował inaczej. My nie kazaliśmy wyjeżdżać, to jego wybór. Szkoda. Pewnie znajdziemy zastępców i na prawą pomoc, i do ataku. Zakrzewski był jednak zawodnikiem wszechstronnym. Można go było wystawiać w wielu miejscach. Takich nam potrzeba. Życzę mu jak najlepiej i oby się tam nie spalił. Mnie pozostaje tłumaczyć młodym graczom, takim jak Jakub Wilk, żeby unikali menedżerów, zanim nie nauczą się grać.

Ubył kolejny wychowanek. A kibice ich lubią. Czy jakiś młody lechita np. z rezerw może uzupełnić taki brak?

- Każdy, kto bywał na meczach rezerw wie, że ciężko znaleźć tam kogoś na miarę Wilka. Nie wiem, może ktoś pojawi się w tym roku. Chciałbym. Fakt, że rezerwy ledwo się utrzymały w III lidze, o czymś jednak świadczy.

Co Pan myśli o nowym napastniku, Hernanie Rengifo?

- Widziałem go w Barcelonie. To taki silny gracz, którego trudno przewrócić.

Pan takich lubi...

- W piłkę nie gra się, leżąc na trawie. Rengifo umie walczyć. Jest takim graczem, jakim kiedyś był Hrubesch w HSV.

A Emilian Dolha?

- Pamięta pan, że kiedyś na konferencji pytaliście mnie o wzmocnienia na pozycji bramkarza. Powiedziałem, że najlepszy w kraju jest Dolha i jego bym go chciał. Wszyscy się śmiali, że dobry żart. A żart stał się rzeczywistością. Na tym rzecz polega, żeby mieć najlepszych graczy na poszczególnych pozycjach i jeszcze najlepiej podbierać ich konkurencji. Wiem, że gdyby Wisła była w tym sezonie silna, nie wyciągnęlibyśmy Dolhy. Ale nie była.

Z dwóch "pomników Lecha", jak nazwał ich prezes Rutkowski, został Panu jeden - Piotr Reiss. Jacek Dembiński odszedł.

- I strasznie mi go szkoda, bo to mój pupilek. Nie szło mu jednak. A na dodatek ta kontuzja... W tym wieku takie urazy to naprawdę duży problem.

Myśli Pan, że Piotr Reiss będzie mieć kolejny sezon życia?

- Kiedyś mu mówiłem, że skoro nigdy nie zdobył króla strzelców, to zdobędzie go u mnie, bo ja mam szczęście do królów. I stało się! Oby tylko nie złapał jakiejś kontuzji, to będzie dobrze. Wszystko zależy od podejścia "Rejsika" i tego, czy nadal będzie się mu chciało. On jest na tyle doświadczonym graczem, że wie, czego potrzeba jego organizmowi, by się dobrze przygotować. Wiem, że Reiss chce grać jak najdłużej i za to go lubię. Przeżywał w swej karierze różne chwile i wszystkie przetrwał. On jednak wie, że z każdym sezonem musi dawać z siebie więcej i zdobycie wysokiej formy kosztuje coraz więcej. Kto bowiem uszanuje to, że jest ikoną, jeśli nie będzie w formie?

Powiadają, że Lech gra tak, jak gra Reiss.

- E, tak chyba nie można powiedzieć. Reiss jest częścią zespołu, jest mu potrzebny tak samo, jak zespół jemu. Jeśli ktoś tak mówi, to krzywdzi pozostałych graczy.
Autor: | 2007-06-26 14:24 | Źródło: G. Wyborcza | Czytań: 8619 | >> skomentuj to wydarzenie (13)
Zobacz także
Komentarze

glos z zagranicy | 2007-06-26 15:09
Mam tylko nadzieje ze wprowadzi pan slowa w czyn i na przyszlosc nie bedzie miejsca dla takich "pupilkow" jak Dembinski. Niech graja tylko ci ktorzy istotnie chca zapier... dla Lecha.
Krzycho86 | 2007-06-26 16:11
To się Smuda podsumowal... Dembiński "pupilek"... W takim razie ja nie chcę pupilków Smudy w Lechu. Fakt, Dembiński jest zasłużonym dla lecha piłkarzem, ale powinni grać piłkarze najlepsi, a nie Ci, którzy maja znane nazwiska czy są "pupilkami" trenera
memphis | 2007-06-26 16:31
A przepraszam , czy Dembina mial miejsce w skladzie ? Raczej nie , wiec nie wiem po co juz ta aluzja.
szypa | 2007-06-26 17:04
Ja uważam, że odejście Zakiego to poważna strata dla zespołu, szkoda go i szkoda, że zarząd nie potrafił przekonać go do pozostania na Bułgarskiej.
Bartek ze Śniecisk | 2007-06-26 17:04
LINKA NA TESTACH W JAGIELLONII
beLech | 2007-06-26 17:42
takim tekstem "Mnie pozostaje tłumaczyć młodym graczom, takim jak Jakub Wilk, żeby unikali menedżerów, zanim nie nauczą się grać" objechał troche Zakiego... ale może mi sie wydaje;p ogolnie Smuda wali prosto w twarz i to moze sie podobac, niczego nie obiecuje, zobaczymy jak bedzie
geniusz1922 | 2007-06-26 18:49
Franz posłużył się przykładem Wilka i bardzo dobrze zrobił, po prostu ostrzegł tylko młode pokolenie !! A ZAKIEGO "nie objechał", bo sam Zaki wie, że w piłkę grać umie, więc nie bój sie o niego hehe :-)
Co do Dembińskiego, to pupilek, czy nie, nie wazne, ważne jest to, że jesli był bez formy to zbyt często nie grał, nazwiska bowiem grać nie mogą...
A szukanie gwiazd w rezerwach, jak Franz zaznaczył nie ma sensu, może w tym roku?? Jakub Wilk to ewenement.. chyba?

Pozdrawiam
oliwia242 | 2007-06-26 20:21
Ciekawy wywiad,oby tylko te wzmocnienia które są naprawdę ciekawe przyniosły skutek i zebu Smuda go dobrze ustawił.
bartas777 | 2007-06-26 20:32
Sorka ze nie na temat, ale na 90minut podali ze nowym napastnikiem Lecha zostal Dawid Florian. Moze ktos wie cos wiecej?
zaki85 | 2007-06-26 20:35
oficjalna potwierdza to info
Szpendas | 2007-06-26 20:41
z całym szacunkiem, ale czy Florian ma szansę na to, by zastąpić Zakrzewskiego? :| 8 bramek w zeszłym sezonie w III-ligowej Sandencji nie robi na mnie zbyt dużego wrażenia...
Buras | 2007-06-26 23:29
Franz mam nadzieje że w tym sezonie do Mistrza nas poprowadzisz...
Takie moje skromne marzenie ;)
resident | 2007-06-27 01:15
Koniec marudzenia i ciaglego narzekania.Czekamy na inauguracje
Dodaj swój komentarz


Aby dodać komentarz musisz być zalogowany w serwisie. Aby założyć konto kliknij tutaj.
 
lech poznan (C) Copyright LechPoznan.NET Designed by Maciej Kostecki, coded by Maxer Protected by BOWI Group
Wszelkie nazwy, znaki towarowe i firmowe zawarte na stronie są własnością ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
lech poznan