JESZCZE BARDZIEJ NIEBIESKO Po niedzielnym spotkaniu z GKS Bełchatów i środowym z Odrą, już jutro kolejny mecz przy Bułgarskiej. Z pewnością będzie to jeden z ciekawszych i bardziej oczekiwanych pojedynków w tej rundzie, zwłaszcza, że rywal dawno w Poznaniu nie widziany. Ostatnio Lech z Ruchem Chorzów spotkał się bowiem w maju 2003 - wówczas kibice nie ujrzeli bramek, ale miejmy nadzieję, ze jutro ich nie zabraknie. W tym sezonie chorzowianie powrócili do ekstraklasy po kilkuletniej przerwie. Rundę rozpoczęli od wyjazdowej wysokiej wygranej 4:1 w Grodzisku, potem jednak tylko raz udało się zebrać 3 punkty – w meczu z Zagłębiem Sosnowiec. Pozostałe spotkania to albo porażki (z Koroną, Cracovią i Górnikiem), albo remisy jak w dwóch ostatnich kolejkach. Seria czterech spotkań bez zwycięstwa mogłaby wskazywać na łatwą przeprawę, ale pamiętajmy, że i Kolejorz nie radzi sobie najlepiej. Zwłaszcza, że kontuzje wykluczyły z gry kolejnych zawodników i trener Smuda musi znaleźć zastępców Zlatko Tanevskiego i Marcina Dymkowskiego. Na boisku zobaczymy więc zapewne duet Kucharski – Midzierski, w bramce zaś po dobrym występie w niedzielę powinien ponownie stanąć Krzysztof Kotorowski. WIELKIE SUKCESY, WIELKIE NAZWISKA 14 tytułów mistrzowskich to pamiątka po czasach, kiedy Ruch był krajową potęgą. Mając w swoim składzie takich piłkarzy jak Gerard Cieślik, Ernest Wilimowski, czy później Krzysztof Warzycha i bardzo związany z klubem Mariusz Śrutwa wygrywał ligowe rozgrywki nawet 3, 4 sezony z rzędu. Rok 1989 to koniec pasma sukcesów (ostatni tytuł), a początek problemów finansowych skutkujących spadkiem do drugiej ligi. Udało się jednak wywalczyć jeszcze Puchar Polski w 1996 roku – w sumie chorzowianie maja ich na swoim koncie trzy. A wszystko zaczęło się w Hajdukach Wielkich (dziś dzielnica Chorzowa – Chorzów Batory) 20 kwietnia 1920 roku, kiedy to odbyło się spotkanie założycielskie. Nazwa „Ruch” ma związek z ruchem narodowo-wyzwoleńczym Górnego Śląska, podobnie barwy nawiązują do tradycyjnych barw regionu. Oprócz wspomnianych już 14 mistrzostw (w 1968 roku ostatnie spotkanie z Górnikiem Zabrze obejrzało ok. 80 tysięcy kibiców), warto wspomnieć, że chorzowianie nieźle radzili sobie także w europejskich rozgrywkach. Dotarli między innymi do ćwierćfinału PEMK, Pucharu UEFA, a także do finału Pucharu Intertoto. Dziś Ruch, to nadal uznana firma i wierni kibice, którzy jutro zapewne pojawią się w solidnej liczbie. Co prawda trener Radolski nie ma do dyspozycji takich gwiazd, jakie kiedyś grały w drużynie „Niebieskich”, niemniej jednak na pewno warto zobaczyć, jak zaprezentują się nasi goście przy Bułgarskiej. ZAGRANICZNE WZMOCNIENIA Przed obecnym sezonie włodarze Ruchu postanowili wzmocnić zespół, by mógł walczyć w ligowych spotkaniach. Przyjęli podobną politykę do tej, którą prezentuje zarząd Kolejorza – sprowadzili zawodników z Ameryki Południowej i krajów słowiańskich – chętnie gdy nie uszczuplali oni klubowej kasy. I tak, z Pogoni za darmo przeszedł Lilo, a z Górnika Łęczna – Toni Golem. Ponadto do kadry dołączyli dwaj Słowacy – Pavol Balaz i Martin Fabus oraz Serb Jovan Ninkovic. Dodajmy do tego już wcześniej grających w Chorzowie obcokrajowców – Matko Predijica i Grazvydasa Mikulenasa, a wyjdzie nam równie międzynarodowe towarzystwo jakie mamy obecnie w Lechu. Trzeba jednak zaznaczyć, że Słowacy spisują się całkiem dobrze i razem zdobyli już 3 bramki, a liderem wśród strzelców Ruchu jest Remigiusz Jezierski, mający na swoim koncie 3 trafienia. W defensywie natomiast prym wiodą Grzegorz Baran, Michał Osiński, Ireneusz Adamski i Robert Mioduszewski na bramce. W POZNANIU LEPSZY LECH Sobotni mecz będzie 44-tym spotkaniem obu drużyn na pierwszoligowych boiskach. Dotychczasowy bilans przemawia na korzyść Ruchu, który zwyciężał 19 razy podczas gdy Lech 14. Patrząc jednak na rezultaty pojedynków rozgrywanych w Poznaniu – możemy być bardziej optymistyczni. Tu aż 12 razy gospodarze byli górą, odnieśli tylko 4 porażki, 6 razy dzieląc się punktami. Ostatnio padł bezbramkowy remis. Warto wspomnieć, że najwyższa wygrana to pokonanie Ruchu aż 5:0, a miało to miejsce dwukrotnie (1987 oraz 1998). Aż osiem razy Lech pokonywał chorzowian 2:0, a jeżeli przegrywał to zawsze z wynikiem 1:2 – ostatnio w 1999 roku. Przede wszystkim liczy się jednak forma, jaką oba zespoły prezentują w obecnym sezonie. Po poprzednim ligowym spotkaniu zniecierpliwieni kibice skandowali „Chcemy wyników” i „Dość czekania na mistrzostwo”. Niewątpliwie ostatnie wyniki nie są powodem do zadowolenia, a czekają nas przecież trudne spotkania z wymagającymi przeciwnikami – w Wodzisławiu nigdy nam nie szło, a Legia w tym sezonie wygrywa mecz za meczem. Tym bardziej trzeba więc jutro powalczyć o punkty, zwłaszcza, że sytuacja w tabeli jest taka, że możemy spaść z zajmowanego obecnie czwartego miejsca o kilka pozycji. Nasz rywal ma na swoim koncie 3 punkty mniej, co wystarcza na 10 miejsce. Chociaż część kibiców chętnie stanęłaby już w kolejce po bilety na spotkanie z Legią, pamiętajmy, że wcześniej czeka nas jeszcze mecz z chorzowskim Ruchem. Mecz z pewnością ciekawy, a przez wielu oczekiwany nawet bardziej niż ten październikowy ze stołeczną drużyną. Utytułowany przeciwnik, który powrócił do ekstraklasy i solidna ekipa kibicowska – bez wątpienia czeka więc nas jedno z atrakcyjniejszych spotkań rundy. Oby piłkarze stanęli na wysokości zadania i pokazali ładną, skuteczną grę. Wywalczone w dobrym stylu trzy punkty z pewnością bardzo poprawiłyby nastroje kibiców i pozwoliłyby spokojniej oczekiwać na kolejne ligowe kolejki. Justyna JAKUBOWSKA |